O medialnej prostytucji słów kilka…

6

Są pewne słowa, których należałoby unikać w publicznym dyskursie, o ile nie używamy ich, aby zobrazować dosłowne znaczenie. W moim skromnym mniemaniu należą do nich m.in. „gwałt”, „prostytucja” czy „terroryzm”. Na Zachodzie przeciętny konsument kolorowej prasy jest na to bardzo wyczulony, a gwiazdy regularnie obrywają za barwne hiperbole w swoich wypowiedziach. Dostało się za to po głowie m.in. Kristen Stewart, która porównała błysk fleszy paparazzi do gwałtu czy Madonna opisująca wyciek swojej płyty do internetu jako formę terroryzmu. Każda z nich musiała ostro się tłumaczyć i przeprosić.

W Polsce ta poprawność polityczna gdzieś zabłądziła i w dobrym tonie jest rzucić czasem jakąś kurwą albo inną prostytutką, żeby wyróżnić się na tle innych. Ostatnio postanowiła zaistnieć w ten sposób pani Wioleta Kołek, szerzej znana (?) jako Violetta Kołakowska, pieszczotliwie nazywaną Violą. Otóż panna Wioleta postawiła sobie za cel krucjatę wymierzoną w szafiarki, które za duże pieniądze pokazują na swoich blogach i portalach społecznościowych ubrania i kosmetyki. „Powiem szczerze, że najbardziej podirytowała mnie sytuacja taka, że ktoś daje na to ciężkie pieniądze, ktoś płaci tym dziewczynom… za nic. Jest to taka trochę reklamowa prostytucja, dla mnie przynajmniej” – tako rzecze panna Kołek w Dzień Dobry TVN. Cały wywód miał służyć wypromowaniu serii filmików, na których wyżej wymieniona parodiuje blogerki. A przynajmniej tak się jej wydaje, bo mam zbyt ubogie słownictwo, żeby określić to żenujące błaganie o atencję.

>>> 10 powodów, dla których nie lubię szafiarek

Dobra, na pewno chcesz teraz zapytać drogi czytelniku, kim jest panna Wioleta Kołek, że ktoś pokazuje ją w telewizji i czuje się odpowiednią osobą do tego, aby strofować młodsze koleżanki? Na show-biznesie znam się bardzo dobrze, ale mogę o niej powiedzieć tylko dwie rzeczy: że lubi pokazywać się topless i jest matką dzieci Tomasza Karolaka, choć nie do końca wiadomo, czy jego partnerką, bo status tego związku był „skomplikowany” na długo zanim Facebook wprowadził taką nomenklaturę. Pomyślałem sobie hej, może czegoś nie wiem, może przegapiłem, w końcu lubię być ignorantem i nie oglądam co roku rozdania Orłów, o Złotych Globach nie wspominając. Sprawdziłem i nic mnie nie ominęło, a dla ciekawskich jej oscarowa filmografia do wglądu tutaj.

Panna Kołek swój bezpardonowy atak na dziewczyny z blogosfery tłumaczy tym, że dają one zły przykład zapatrzonym w nie nastolatkom. Że to nieprawdziwe życie i nieodpowiedni sposób na robienie kariery. Przypomnę jeszcze raz: mówi to aktorka/modelka, która ma na swoim koncie role niewolnic, striptizerek, prostytutek i – moją ulubioną – dziewczyny reklamującej antyprykator w „Dniu Świra”. To kobieta, która sprzedała swoje nagie ciało nie tylko jak wyraz artystycznej ekspresji w epokowych dziełach polskiej telewizji, jak np. „Zostać Miss”, ale i na okładkach magazynów dla mężczyzn. Czy przypadkiem marzące o karierze w telewizji nastolatki po prześledzeniu tak imponującego dossier nie pomyślą, że najprostsza droga prowadzić będzie przez ściąganie stanika?

>>> Rośnie nam pokolenie „fejmu”. Bądź debilem, byle popularnym!

O jej mocno nietypowym związku z Tomaszem Karolakiem możemy przeczytać bardzo dużo i bardzo źle, w dodatku posiłkując się w znacznej mierze wywiadami samych zainteresowanych i to z piękną okładką. Czy ktoś może mi przypomnieć, za co dostaje się okładki w popularnych magazynach? Ups, chyba za sprzedawanie prywatności, a w tym przypadku dość mocno wstydliwej.

I tak sobie myślę, że chyba można byłoby to nazwać medialną prostytucją? Czy za ostro? W końcu ktoś w zamian za konkretne zdjęcia, wypowiedzi i pieniądze dostaje równie konkretną nagrodę w postaci okładki czy zaproszenia do telewizji. Może w sumie to i lepsze niż „za nic”. Może warto czasami zastanowić się dwa razy, zanim palnie się coś tak głupiego? Wiek zobowiązuje do minimalnej refleksji przed otwarciem ust.

Tajemnicą wszechświata jest dla mnie wychylanie się takich osób do oceny kogoś, kto zbudował swoją popularność nie na pokazywaniu dupy, a… ubrań. Różnica dość subtelna. W złym tonie jest srać do własnego gniazda, szczególnie jeśli samemu zdążyło się tam narobić sporo smrodu.

>>>  W 10 sekund od fejmu do żenady. Dlaczego Snapchat robi z ludzi idiotów?

6 KOMENTARZE

  1. Po prostu brak słów na tę kobietę. Nie wygląda, plecie bzdury i to jeszcze na wizji. Najbardziej jednak rozbawiła mnie mina dziennikarza, który tydzień wcześniej kręcił materiał z Jess 😀 HAHA

  2. Sama prawda mój ulubiony blogerze a jak się na facebooku rzuca , no niestety nie mogę skomentować bo w znajomych nie jestem :). Pamiętam dokładnie moment w którym Michał Milowicz przyprowadził ja do agencji castingowej w której wtedy pracowałam , Wioletta Kołek w dowodzie stało jak byk . Już wtedy od razu zaznaczała , że nazwisko zmieni i proszę do niej Kołakowska mówić ha ha . No i na tym w sumie jej osiągnięcia się skończyły ……………………… resztę wyczynów w postaci wywiadów o dziwnym związku przemilczmy…………..

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here