Pamiętacie pierwszą polską sekstaśmę? Jest tego więcej…

W jednym z poprzednich wpisów, zamieszczonym kilka miesięcy temu, ubolewałem trochę nad tym, jak bardzo jesteśmy w tyle za amerykańskim show-biznesem. I to nawet w tych najbardziej prozaicznych kwestiach, takich jak, m.in. publikacja profesjonalnych sekstaśm. Amerykańskie celebrytki wiedzą, że seks to doskonały katalizator medialnej kariery, a dorodny kutas przyciągnie więcej gapiów niż dobra płyta czy film. Polacy wprawdzie nie doczekali się jeszcze następczyń Kim Kardashian czy Paris Hilton, ale nie oznacza to, że nie było nieśmiałych prób wywołania skandalu na miarę sławetnego „One night in Paris”.

Wszyscy narzekają, że Pudelek jest be, że niszczy ludziom życie i przegina pałę. Sorry, ale to co jest tam teraz publikowane, to bezkresne morze delikatności i empatii w porównaniu z tym, czym serwis zasłynął przed laty. Jeszcze dziesięć lat temu Pudelek się w tańcu nie pierdolił i leciał równo ze wszystkimi, z małymi tylko hamulcami. A psie archiwa skrywają kilka niezłych smaczków… Jesienią 2007 roku jego czytelnicy zostali poinformowani, że oto właśnie mają przed sobą pierwszą polską sekstaśmę. Z wiadomych względów, z nagrania usunięto twarze bohaterów i nie zdradzono ich personaliów. Może to i dobrze, bo nie dość, że seks raczej miałki, to i popijany „3 cytrynami”, a w telewizorze „Świat według Kiepskich”. Głównym bohaterem wideo miała być „postać znana z telewizji”, a samo nagranie stanowiło „dowód zdrady”. Grubo. Niestety, legendarny hosting wrzuta.pl nie wytrzymał próby czasu i dziś już nic nie obejrzymy.

Swoją drogą, to był bardzo gorący listopad, bo kilka dni wcześniej jeden z czytelników Pudelka przesłał do redakcji wideo, na którym widać podobno radosny seks „młodej aktorki i reżysera”. Para wybrała sobie dość osobliwe miejsce na igraszki, bo w aucie i to na mocno oświetlonym parkingu na Wilanowie. Kochankowie tłukli się tak hardo, że samochód prawie odjechał, a mini-tłum gapiów nie wiedział czy bić brawo, czy może pomóc biednej dziewczynie. Polecam narrację naocznego świadka, bo jest doskonała.

Wszystko trwało dobrych kilkanaście minut. Szyby zaczęły parować [jak w Titanicu…]. W końcu ona wysiadła, trzymając w ręku rajstopy, które upadły jej na ziemię. On je podniósł. Chwilę później podjechał jakiś mężczyzna w bluzie Mercedesem C-klasą. Rozmawiali we trójkę przez około 5 minut. Aktorka pożegnała się z reżyserem (wciąż z rajstopami w ręce), wróciła jeszcze do samochodu po jakąś białą torebkę, pobiegła z nią do samochodu tego pana w bluzie i odjechała.

Powiem tak – kto nie wracał ze stosunku z reżyserem z rajstopami w ręce, niech pierwszy rzuci kamieniem. Ją przynajmniej ktoś podwiózł do domu… W komentarzach pod rzeczonym artykułem oczywiście rozpoczęła się klasyczna zgadywanka, a biorąc pod uwagę skandal towarzyski, który wówczas rozgrywał się na salonach, raczej nie było wątpliwości o kogo chodzi. Ja też wiem, ale nie powiem.

Historie seksualnych i niebezpiecznych epizodów w polskim show-biznesie nie mogą jednak równać się z filmografią uczestnika „Fabryki Gwiazd”. Jeden z biorących udział w show wokalistów miał bowiem dość oryginalny start w branży i zaczynał pierwszoplanowymi rolami w gejowskich filmach porno. Niejaki Marcin Szymański, z racji wykonywanych zawodów szybko ochrzczony porno-fryzjerem, być może nie oczarował telewidzów swoich wokalem, ale ci bardziej ciekawscy wiedzieli, że jak się postara, to zaśpiewa nawet do dwóch mikrofonów jednocześnie. Seans „Stancji Wawa” zapadał w pamięć na długo i, co muszę przyznać z lekką dozą rozczarowania, dawał mało realistyczny obraz szukania pokoju na wynajem w stolicy. No ja się rozczarowałem, bo mi nikt tyłka ananasem na dzień dobry nie nacierał…

Dobra, to tyle mogliśmy zobaczyć z rzeczy, które zostały opublikowane. A co z materiałami, które zalegają w redakcjach największych polskich tabloidów? To jest temat rzeka. Wprawdzie nikt nie dysponuje nagraniami HD z igraszek celebrytów, ale za to są opasłe galerie foto, które dokumentują to i owo. Baraszkowanie znanej piosenkarki (matki i żony) z przystojnym modelem pod sopockim molo przy wschodzie słońca? Proszę bardzo. Datowane wprawdzie na jakieś dziesięć lat wstecz od teraz, ale podobno niewiele w tej materii się zmieniło, a jej łabędzi śpiew rozlega się nie tylko w małżeńskiej sypialni. W ogóle jest coś w tych nadmorskich miejscowościach i tamtejszych festiwalach, bo ludzie dupią się tam bez opamiętania. Jeden z moich kolegów paparazzich polował kiedyś na aspirującą wówczas celebrytkę i chciał jedynie przyłapać ją na niewinnym pluskaniu się w wodzie, a przyłapał na namiętnym fellatio. Życie. I znowu – kto nie lachował na plaży, niech rzuci tym kamieniem. W czasach największego rozpasania tabloidów i akcji iście amerykańskich, ustawiano na dachach bloków sąsiadujących z gwiazdorskim apartamentem ogromne lunety, które potrafiły zajrzeć w okno z niespotykaną precyzją. O zasięgu obiektywów niech świadczy fakt, że ponad dekadę temu powstały zdjęcia najsłynniejszej wówczas show-biznesowej pary podczas gorącego spółkowania przy ścianie. Oczywiście, nigdy się nie ukazały, ale jedna z klatek przez długi czas zdobiła ponoć tablicę korkową w gabinecie redaktora naczelnego pewnego brukowca. Ot, taka pamiątka.

Odrębną kwestią są fotki wysyłane przez aplikacje zrzeszające cichych miłośników analu. Wprawdzie case Radka Pestki dawał nadzieje na start trendu, dzięki któremu fallusy rodzimych celebrytów objawią nam się w całej okazałości, ale tak się nie stało i trzeba liczyć na łut szczęścia. Sporo w życiu już widziałem i choć nie mogę wam nic tutaj pokazać, to zapewniam, że nasi gwiazdorzy swoich przyrodzeń wstydzić się nie muszą i sprawy stoją naprawdę dobrze. Polska kiełba to jest to! Dlatego śladem amerykańskich kolegów, zachęcam – panowie, nie wstydźcie się…

Uff, to chyba wszystko, co byłem w stanie zarchiwizować przez te wszystkie lata i musicie przyznać, że w tym naszym show-bizie to się jednak trochę dzieje. Póki co, tylko za kulisami, ale wierzę, że i to się zmieni, bo w pogoni za rozgłosem i klikalnością komuś w końcu puszczą hamulce. A Wam życzę miłego dnia i pamiętajcie – zanim klękniecie przed kimś w miejscu publicznym, dobrze się rozejrzyjcie! Wielki brat patrzy i cyka foty.

 

10 Comments on “Pamiętacie pierwszą polską sekstaśmę? Jest tego więcej…

  1. Boże co za męki! Czytać i nie wiedzieć o kogo chodzi 😩😩 Czemu nam to robisz????

  2. Dobry tekst i dobrze, że namawiasz do ‚rzucania kamieniem’ 😹 Zastanawia mnie jednak dlaczego właściwie sex-taśmy, czy fotki a’la Pestka kogokolwiek szokują… W końcu żyjemy w czasach kiedy o własnym seksie rozmawia sie bardzo otwarcie. Na porządku dziennym są przecież rozmowy z przyjaciółmi czy nawet znajomymi z pracy o tym z kim, kiedy, gdzie i jak sie baraszkowało. Dlaczego zatem szokują zdjęcia czy nagrania? Ani video Paris ani Kim ani nawet Colina Farrela (polecam) nie uniosło mi brwi… WTF? To tylko seks… Kto nie uprawia niech rzuci kamieniem! Ale przede wszystkim niech żałuje. No nic, kończę i niczym Kożuchowska na bankietach – całuję wszystkich!

    • Zgadzam się, wszyscy są purytańscy na pokaz, a w tzw. domowym zaciszu nikt się już nie krępuje 🙂

  3. Spoko nota Ale trochę wkurzwjace jest czytanie gdy opisujesz sytuację wiedzac o kogo chodzi w my nie mamy pojęcia. Po co o tym pisać jak żadnych konkretów i tylko jakieś zagadkowe hasła.?

    • no na tym to polega, rzucam hasło, daję trop, a Wy możecie główkować 🙂 nikt o zdrowych zmysłach nie poda nazwisk, zresztą nawet nie o to tutaj chodzi – bardziej o sytuacje i zjawiska zakulisowe, które się dzieją, a o których publika nie ma pojęcia 🙂

      • Ok ale skoro nie ma nazwisk ani żadnych konkretów to skąd mamy wiedzieć ze to w ogóle prawda ? Równie dobrze te przykłady mogły być wymyślone na potrzebę notki a i tak nikt tego nie zweryfikuje 🙂

        • Kwestia zaufania, prowadzę bloga od roku – myślę, że stali czytelnicy wiedzą, że nie sprzedaję im ściemy. Jeśli ktoś nie wierzy, nic na to nie poradzę. Nie uwierzyłby nawet wtedy, gdyby tutaj były imiona i nazwiska bohaterów 🙂

  4. Grabari!
    Sprawa raczej niedodzienna.Ostatnio przyłączyłam się do akcji o pomoc starszym osobom.I zdałam sobie sprawę, że obdarowałem kogoś takim „prezentem”.Gdyby nie twoje wpisy pewnie większość ludzi nawet nie wiedziałoby o takiej organizacji i sposobu na niesieniu pomocy.Wramach tego stwierdziłam, że Ty również zasługujesz na mały upominek.Nie chciałabym żebyś poczuł się dziwnie,a wręcz przeciwnie-doceniony.Jeśli była by taka możliwość to proszę tutaj o komentarz 🙂 Pozdrawiam

  5. Ze wstydem przyznaję,że odkąd z 10 lat temu na zajęcia z socjologii musiałam przygotować referat o plotce i wujek google podrzucił mi adres pudelka,do dziś namìętnie czytam niestety. Pamiętam napój Zbyszko 3 cytryny w roli drugoplanowej zanim chytra baba z Radomia wylansowała na nim swój brand, pamiętam że laską od rajstop była podobno aktorka lubiąca dziś ortopedów, pamiętam te urocze puszczenia oczka odnośnie crazyfroga i pasztetowej.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *