Pamiętam ten dzień bardzo dokładnie. Piękne majowe popołudnie, słoneczny Poznań i Hala Arena, gdzie odbywał się Young Stars Festival 2015. Wyjątkowo pojechałem tam prywatnie, gdyż mam to szczęście znać kilkoro młodych i utalentowanych wykonawców, którzy mieli się tam zaprezentować. Pamiętam ten dzień, bo właśnie wtedy zdałem sobie sprawę, że mimo moich ledwo skończonych 26. wiosen, młody już nie jestem. Bo nie nadążam!
Na scenie gościło kilkunastu młodych wokalistów, nie brakowało też postaci z sieci – youtuberów, snapchaterów, blogerów i jak się okazało, nieoficjalnie również grindrerów. 90% nazwisk i twarzy nie mówiło mi nic. Początkowo pomyślałem, że okej, po prostu to jakaś nisza, której nie ogarniam. Chuja tam. Wróciłem do domu, sprawdziłem kilka osób i okazuje się, że są miliony odsłon na YouTube, setki tysięcy subskrypcji, a followersi klikają jak opętani. Cóż, Grabari, let’s face it – jesteś starym pierdem, który zasłuchuje się w blisko 60-letniej Amerykance. Potraktowałem to jednak jako wyzwanie, a szczególnie zaintrygowała mnie niejaka LittleMooonster96 czyli najpopularniejsza youtuberka w Polsce. Tak przynajmniej mówią na mieście i na przystankach autobusowych, gdzie wiszą plakaty reklamowe jej kanału.
Poświęciłem na eksplorowanie zaułków jej „official channel” kilkadziesiąt minut i wybaczcie mój język, ale co to kurwa jest?! Filmik o moich ulubionych spodniach, kolejny z prezentami od was („te chusteczki są urocze, dziękuję”), wideo z kolorowaniem książeczki i krótki instruktaż poprawiania tatuaży żelowym długopisem. Wprawdzie w klasie maturalnej byłem zagrożony z matematyki, ale szybko policzyłem, że to nieszczęsne dziecię ma przecież jakieś 17 lat. Dlaczego ma „fanów”? Kto to ogląda tak na poważnie? Gdzie tkwi sekret, jaką informację wytwarza ta dziewczynka, że przyciąga aż tylu widzów? Bo przy całym zidioceniu to jest przecież sztuka zbudować sobie tak olbrzymią i wierną bazę odbiorców, a ta przecież cały czas się rozrasta. Panna ma już za sobą debiut na Pudelku i branżowych portalach, co więcej – ma już tego samego menadżera co Maja Sablewska. Hit!
Nie chciałbym jednak robić z niej tutaj jakiegoś kozła ofiarnego, ale nie ukrywam, że fenomen potworka zmusił mnie do głębszej refleksji i niejako potwierdził wcześniejsze obserwacje młodszego pokolenia. Dzieciaki, chyba jak nigdy dotąd, mają prawdziwą obsesję na punkcie „fejmu”. W każdej postaci, możliwej odsłonie i wydaniu. Jeszcze 10 lat temu bycie fanem oznaczało śledzenie poczynań kogoś, kto wychodził do nas z konkretnym produktem: piosenką, filmem, tańcem, czymkolwiek. Dziś to już nie jest warunek. Wystarczy BYĆ i mieć ten magiczny fejm w postaci followersów i lajków. Jestem w stanie zrozumieć popularność np. Rezigiusza czy znienawidzonych szafiarek, bo zajmują się konkretną działką, nawet jeśli jest błaha, to mimo wszystko stanowi JAKIEŚ źródło informacji, w ich wypadku o grach komputerowych czy modzie. Kabaretowe opcje w stylu Abstrachuje czy Z Dupy to też jest konkret, pewna konwencja, którą przede wszystkim da się nazwać. A reszta? Znów nie nadążam.
Ale to i tak nie jest najgorsze. Żyjemy w końcu w czasach, gdzie na okładce „Vogue’a” jest Kim Kardashian, a 45 milionów ludzi śledzi na Instagramie zdjęcia powiększonych ust jej 18-letniej siostry. „Fejmem” chce teraz zostać każdy. Nawet jeśli ma 14 lat i mieszka w małej miejscowości, to i tak chce być popularny. Choćby lokalnie! Sława od zawsze była ogromnym afrodyzjakiem, ale żeby ją zdobyć, było kilka konwencjonalnych dróg, a niemal każda z nich zakładała posiadanie choćby odrobiny jakiegoś talentu. Teraz takim talentem jest self-marketing. Widzę na Facebooku te wszystkie promujące się dzieciaczki, klikam czasami z nadzieją, że np. ładnie śpiewają albo potrafią chociaż wybekać „Last Christmas”, ale nic z tego. Po prostu są, mają ładne włosy i nieodpartą chęć zaistnienia. I są potem te wszystkie follow za follow, lajk za lajk, dżinsy za loda i inne historie. Tylko po to, żeby „fejm się zgadzał”, bo inaczej będzie bida z nędzą.
Jest też druga strona fascynacji sławą i żywotności nowego pokolenia „idoli”. Teraz są oni tylko narzędziem, takim instrumentem, który, paradoksalnie, zapewni fanowi jeszcze większy fejm. Próba kontaktu z osobą popularną to już nie jest krótka rozmowa, kto by miał na to czas?! Trzeba cyknąć wspólne zdjęcie, szybko je opublikować, oznaczyć, zebrać lajki i nowych followersów. Oczywiście, byłoby miło, gdyby na fotce wyglądało się jak najlepsi przyjaciele, bo to już wyższy level wtajemniczenia. Byłem świadkiem takich sytuacji wiele razy. Niektórzy polujący na gwiazdy widzą je już po raz trzydziesty, ale nawet nie pomyślą o tym, żeby zaimprowizować krótką rozmowę, cokolwiek. Nie po to przecież te sławy są, to tylko znane mordy do zdjęcia. Pomijam już przypadki masowych kolejek do „kogoś” i wzajemne pytania, do kogo tak naprawdę się ustawiamy. Sprawdzimy w domu, ważne, że jakaś celebrytka.
W sumie to już sam się zgubiłem z puentą tego tekstu, ale mam wrażenie, mimo optymistycznych prognoz, że rośnie jakieś debilowate pokolenie, które brnie w to wszystko bez konkretnego celu. „Sława” nigdy nie może być wymarzoną metą. W moim rozumieniu, popularność to tylko nośnik tego, co za jej pomocą chcemy pokazać światu. Za chwilę może się jednak okazać, że owszem, mitycznych „fejmów” będziemy mieli pod dostatkiem, ale nic nam nie powiedzą. Będą stać na swoim urobionym szczycie i patrzeć na przygłupi tłum, ewentualnie pokażą nam swoje ulubione spodnie. Trochę smutno!






![Saszan: Nie mam problemu z tym, że mojej muzyki słuchają nastolatki [WYWIAD]](http://www.grabari.pl/wp-content/uploads/2018/11/saszanblog-218x150.jpg)






![Penis w erekcji, porządek w szafie i dobry humor. [NETFLIX REV01]](http://www.grabari.pl/wp-content/uploads/2019/01/netdlix-218x150.jpg)
![Nie środa dniem loda: Celebryci na wielkiej imprezie Magnum [FOTO]](http://www.grabari.pl/wp-content/uploads/2019/04/mainy-218x150.jpg)





![Nicki Minaj jako narratorka naszego życia [GIF FEST]](http://www.grabari.pl/wp-content/uploads/2019/01/maxresdefault-218x150.jpg)












![Szalone dziennikarki w akcji [VLOG]](http://www.grabari.pl/wp-content/uploads/2019/01/260624-218x150.jpg)

W samo sedno.
illuminati
Zgadzam się ze wszystkim, fajnie, że ktos porusza ten temat 🙂
Niestety ten cały „fejm” nie zmierza w dobrym kierunku..
W koncu ktos podreslil,mlodziez w naszym kraju wplywa na wiekszosc dzieci w wieku 9-12 lat bo skoro ten ich idol z youtuba to ma to tez musza miec,jezeli on gdzies jedzie to oczywiscie ze musi go tam spotkac,jeszcze na tym zarabaiajac,bo przeciez ich kazda prosba o lapke w gore,jest spowodowana tym ze im wiecej ich bedzie,tym wiecej zarobia!! 🙂 Mam niby tylko 16 lat i praktycznie nie powinnam sie wypowiadac na takie tematy,ale ciesze sie ze ja widze ich cale podstepne dzialanie i nie dam sie tak „zaślepić” jak to robi wiekszosc malych dzieci ktorych tez przed tym przestrzegam.