Penis w erekcji, porządek w szafie i dobry humor. [NETFLIX REV01]

0

Mam wrażenie, że na pytanie „co robisz, gdy masz chwilę wolnego?” ja i 75% moich znajomych odpowiadamy zgodnie z błogosławionymi zaleceniami tzw. triady świętego spokoju czyli śpię/jem/oglądam Netflixa. Oczywiście, znam też kilka ździr, które powiedziałyby seks, ale… Rozwiązłość? Nie znam jej. Wracając do triady – spanie nie wymaga zbyt wielkiego kunsztu, byle tylko jakoś się ułożyć. Jedzenie, jeśli tylko mamy niskie wymagania co do swojej sylwetki, również jest czynnością, która – nomen omen – snu nam z powiek nie spędza. Ale ten Netflix… Co tu oglądać? Zbyt duży wybór potrafi zakręcić w głowie, a czasu na szeroko pojęte WSZYSTKO nie ma. W tym momencie wjeżdżam ja, na białym koniu i z podkrążonymi – od oglądania po nocach – oczami. Wymyśliłem sobie mini-cykl, który co jakiś czas będę tutaj publikował, a który będzie zbierał polecane przeze mnie – krytyka nad krytyków, filmowego eksperta, człowieka renesansu – netflixowe seriale i filmy. Niektóre to będą premiery, inne odkopane w czeluściach perełki, generalnie bez wydumanych kryteriów. Krótko, bez wchodzenia w psychologię i metafizyczne przeżycia. No, to zaczynamy.
 
Sex Education
 
Na wstępie muszę oddać hołd lenny Basi Żelazko, która jest prawdziwym smakoszem wśród smakoszy, widzką z pięcioma gwiazdkami Michelina i Magdą Gessler drugiej strony szklanego ekranu. Jak Basia mi mówi, że coś będzie dobre, to nie ma ch*** w województwie, że będzie inaczej. To właśnie ona poleciła mi Sex Education, którego normalnie pewnie bym nie włączył, bo mocno wciskam hamulec na widok produkcji o nastolatkach, a tu proszę… JEST TO REWELACJA. Opowieść o dziwnym i płochliwym jak fretka chłopaku, którego matką jest Scully z Archiwum X, obecnie parająca się zawodem seksuolożki. Młody, wskutek znajomości z pewną blond heroiną, idzie w ślady matki, a kozetką zostają szkolne korytarze, kible i sypialnie rodziców podczas szalonych imprez. Mamy tu wszystko – seks, masturbację, homo, trans, queer, dojrzewanie, aborcję etc. Nikt nie jest wykluczony, żaden problem nie jest pominięty, ale niech was nie zmyli tematyka. To nie jest serial poradnikowy, to komedia i to na maksa śmieszna, choć ze sporym walorem edukacyjnym. Netflix nie ma też problemu z nagością, więc są sutki, gołe pupy, genitalia, bez żadnej ściemy i w pełnej okazałości. „Wszystko tutaj jest super” – spuentował fachowo recenzent.
 

 
Black Mirror: Bandersnatch
 
Kocham serię Black Mirror i mam klapki na oczach, gdy ktoś mówi, że ostatni sezon nie był najlepszy. „Ch*ja tam!” – odpowiadam merytorycznie na zaczepki krytykantów. Wobec filmu jednak miałem swoje obawy i długo się zbierałem do seansu, bo jakoś nie podchodziła mi opcja, że lata 80-te, że te gry komputerowe i tak dalej, ale po raz kolejny nastąpiła Zdziwiona Iwona. Produkcję reklamowano przede wszystkim obietnicą interaktywności, sprawowaniem kontroli nad losami bohaterami i wybieraniem alternatywnych ścieżek fabularnych. Widziałem w sieci lamenty, że niewiele z tych obietnic spełniono, że decyzyjność jest powierzchowna… Po seansie wszystko ułożyło mi się w całość, a planety ustawiły się w jednej linii.  Bandersnatch to opowieść o tym, że dostajemy poczucie kontroli i wierzymy, że mamy wpływ na swoje życie. Ostatecznie jednak okazuje się to ułudą, bo ktoś już napisał dla nas scenariusz, a my tylko posłusznie, choć nie bez buntu, wypełniamy jego przeznaczenie. Polecam jednak zagłębić się w interpretację samemu, a od siebie tylko dodam, że zabawa w te decyzje jest niezła i może człowieka przykleić do komputera na ponad 2 godziny.
 

 
Sprzątanie z Marie Kondo
 
Okej, przyznaję się bez bicia, że ja tego nie oglądałem, ale mój chłopak owszem i mam wrażenie, że jeśli nie polecę Sprzątania z Marie Kondo, przypłacę to napiętą sytuacją na chałupie. Niby nic nowego – laska pokazuje fikuśne sposoby na utrzymanie porządku, segregowanie rzeczy w szafie etc., ale musi być w tym jakieś szarlataństwo, bo mój stary od kilku dni mówi tylko o pionowym układaniu ubrań w szufladach albo próbach rozmowy z ciuchami, które nie są nam już potrzebne. Póki co, jako certyfikowany bałaganiarz i burdelmistrz, udaje mi się odpierać te ataki, ale jak długo wytrzymam? Tego nie wiem. Porady Kondo zaczynają mi też wyskakiwać na fejsbukowym wallu, więc jest coś na rzeczy. Perfekcyjna Pani Domu? We don’t know her in 2019.
 

 
TY
 
Wyobraźcie sobie przystojniaka z Plotkary, który wciąż ma twarz aniołka, ale za skórą jednak diabełek i to z takimi rogami, że kontemplacja pt. Czy piekło naprawdę jest tak złym finałem? robi się naprawdę poważna. Rozterki moralne towarzyszące obserwowaniu głównego bohatera są na tyle poważne, że odtwórca tej roli pokusił się o odezwę do netflixowego narodu i poprosił widzów, aby w świetle tego, co robi w serialu jego bohater, raczej z nim nie sympatyzowali… Thriller TY poleca moja Martunia i dla mnie jakby nie ma lepszej rekomendacji.
 

 
The Fix
 
Zgodzicie się chyba ze mną, że współczesna polityka to komedia. Niestety – bardzo słaba. Amerykanie uznali chyba, że skoro ich mapa polityczna jest już wystarczająca żenująca, to można chociaż spróbować uczynić ją zabawną. The Fix to coś w rodzaju panelu, w którym zasiadają wytrawni komicy, a ich zadaniem jest pochylić się nad palącymi problemami współczesnego świata: nierówność płac, ocieplenie klimatu, starzenie się społeczeństwa. I teraz cały myk polega na tym, że jakkolwiek wiemy, że żartują, że są nieprzyzwoicie ironiczni i niepoprawni politycznie, całość brzmi bardziej do rzeczy niż każda jedna sesja polskiego Sejmu. Go figure.
 

 
Grace & Frankie
 
Oficjalna premiera piątego sezonu Grace & Frankie w najbliższy piątek, 18 stycznia, ale jako hardkorowy fan tej serii polecam już teraz i w ciemno, bo taką jestem osobą. Sam zwiastun obejrzałem już jakieś 30 razy, odliczam godziny do momentu, gdy wjadą wszystkie nowe odcinki, a do tych, którzy nie ekscytują się tym wydarzeniem, mam krótką wiadomość: nawet mi was nie szkoda.
 

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here