APEL: Szanowne celebrytki, ogarnijcie się…

Dziennikarze show-biznesowi mają strasznie przejebane. Znajomi śmieją się z nas, że zajmujemy się pierdołami,  poważni dziennikarze wyzywają od media workerów, a partnerzy do rozmów czyt. celebrytki, najchętniej wystrzeliłyby nas w powietrze. Zupełnie zapominając o tym, że do tanga trzeba dwojga i bez nas mogłyby sobie jedynie porysować palcem po medialnej mapie. Niestety, ale mam złą wiadomość – musicie się w końcu ogarnąć, bo niektóre z was przeginają pałę i to na ostro.

Kluczem do unormowania relacji gwiazda – dziennikarz jest zrozumienie, że nikt z nas nie zajmuje wyższej/niższej pozycji. Stoimy na tym samym gruncie, jesteśmy sobie potrzebni. Nie mówię tutaj oczywiście o nazwiskach, które zbudowały swoją wielkość bez udziału kolorowej prasy, bo te można policzyć na palcach może dwóch rąk. Janusz Gajos czy Krystyna Janda mogą mnie nawet opluć jak podejdę z mikrofonem, a i tak powiem potem, że super wywiad. Dla pozostałych krótka rozprawka w punktach.

#1 MY TEŻ JESTEŚMY W PRACY. Wiem, wiem, zaskakująca informacja, ale nie biegam za wami z mikrofonem dla czystej przyjemności. Lubię swoją pracę, jednak jak każdy inny fach i ten, oprócz kreatywnych i ekscytujących zleceń, ma w zanadrzu tzw. „obligi” czyli akcje i rozmowy, które trzeba zrobić, bo firma każe, sponsor zapłacił, poprosiła koleżanka. Dlatego z łaski swojej, jeśli przychodzisz na event, za który ktoś zapłacił ci grube pieniądze, to nie odpierdalaj maniany i stój grzecznie do momentu aż obsłużysz wszystkich dziennikarzy. Jeśli nie masz na to ochoty, nie ma przymusu . Poinformuj o tym wcześniej organizatorów, że nie chcesz udzielać wywiadów, ale oboje wiemy dlaczego tego nie zrobisz – bo obetną ci hajs. I co? Eureka! Jak ja wrócę do redakcji bez materiału to też ucierpi na tym moja pensja. To naprawdę aż tak proste.

#2 MY TEŻ JESTEŚMY ZMĘCZENI. Kolejna niespodzianka z życiorysu nas-maluczkich. Nie zawsze jesteśmy super wyspani, czasami zdarza się, że musimy obskoczyć kilka eventów w ciągu jednego dnia, a chwilę po zakończeniu ostatniego jedziemy na nocny montaż. Rano natomiast musimy wstać i kręcić to kółko od nowa. Narzekamy sobie po cichu na czacie na Facebooku, płaczemy w kącie naszych brzydkich wynajętych mieszkań, ale nigdy żaden z nas nie podejdzie do ciebie i nie powie: wiesz co, wiem, że chciałaś ten wywiad promujący twój program, ale boli mnie pięta, więc nara. Ile razy słyszałem tak od was? Na premierach waszych filmów, książek etc. „Bo już tyle wywiadów udzieliłam, nie mam siły, to króciutko, okej? Jedno pytanie!”. Wiesz co mogę zrobić sobie jednym pytaniem? To samo co Rysia z „Kilera” z 300 dolarami czyt. NIEWIELE. Ale nawet w tej sytuacji jako szuja z portalu potrafię być człowiekiem i zrozumiem. Na jednym z ostatnich eventów Hania Lis poprosiła mnie, żeby dziś wyjątkowo spasować, bo wróciła w nocy ze zdjęć, ledwo żyje, poza tym rozmawialiśmy już trzy razy w przeciągu ostatnich dwóch tygodni. I luzik, dalej się kochamy, bo potraktowała mnie jak człowieka, a nie statyw do mikrofonu.

#3 MY TEŻ NIE LUBIMY ROZMAWIAĆ O PIERDOŁACH. Serio, pitolenie o pielęgnacji włosów, paznokci, sposobach na szczupłą sylwetkę czy maszynkach do golenia również nie jest szczytem moich zawodowych ambicji. Niestety, tego pragnie lud i zapytać trzeba, bo się kliknie, bo wydawca kazał, bo jest jakaś zbiorówka o tym, jak gwiazdy witają wiosnę i inne takie cudawianki. Mi też jest głupio czasami, tobie jak ci każą pozować z butem pewnie też. Za pieniądze robimy rzeczy, które nie do końca nam pasują. Naprawdę jedziemy na tym samym wózku.

#4 NIE CHCEMY ZROBIĆ WAM KRZYWDY. Pracując jeszcze w Fakcie miałem wrażenie, że niektóre celebrytki nawet w pytaniu „Kogo grasz w filmie?” wyczuwały kosmiczną podjebkę i zamach na ich medialne życie. Mam przez to taką traumę, że teraz, pytając o markę sukienki, robię to przez 2 minuty tak, żeby nikt nie miał wątpliwości, iż nie jest to ukryta opcja niemiecka pytania o aborcję.

#5 MYŚLCIE. Ten podpunkt ze szczególną dedykacją ode mnie. Dla niektórych powoli przestaje być tajemnicą, że serwis Pudelek od dłuższego czasu jest częścią Grupy WP. W związku z tym materiały, które robię dla Wirtualnej Polski, są również eksponowane na stronie głównej Pudelka, dzięki czemu zwiększa się ich zasięg. Budzi to pewne wątpliwości u części celebrytek, które w dość pokrętny sposób wydedukowały sobie, że udzielenie wywiadu WP = udzielenie wywiadu Pudelkowi. Doskonale rozumiem, że rozmowa z naszym poczciwym psiakiem nie jest w interesie tych gwiazd, które regularnie od niego obrywają. Spoko loko. Jest tylko jeden haczyk. Możesz udzielić wywiadu Vivie!, Gali, Twojemu Stylowi, kurwa, nawet Vanity Fair i co? Pudelek i tak to przedrukuje. Co za niespodzianka. Mało tego, większość telewizji i coraz więcej portali posiadających autorskie wideo, umożliwia odkupowanie i embedowanie ich na stronach konkurencji, więc nieważne z kim rozmawiasz, i tak wszystko trafia do jednego show-biznesowego młynu. Dlatego daruj sobie fochy, bo najzwyczajniej ci się to nie opłaca.

#6 BĄDŹCIE KONSEKWENTNI. To chyba największy problem polskich gwiazd. Jedno mówią, drugie robią, a na trzecie narzekają. Ostatnio Jarek Kret powiedział w jednym z czasopism, że jego ślub z Beatą Tadlą będzie cichy i prywatny. No tak, nie ma to jak strzec prywatności właśnie takim wyznaniem. Jak wrzucacie zdjęcia na Instagram ze swoją nową miłością albo zabieracie ją na salony, to nie dziwcie się potem, że ktoś o to zapyta, bo nie chcę wam niszczyć złudzeń, ale nie popierdalacie w pelerynach-niewidkach. Poobserwujcie rynek, zobaczcie jak radzą sobie z tym inni. Takiej Olgi Bołądź nigdy nie zapytam o to jak wychowuje dziecko czy inne rzeczy z jej życia prywatnego, bo nic o nim nie wiem. Dlaczego? Bo ona praktycznie w ogóle o nim nie mówi.

7 Comments on “APEL: Szanowne celebrytki, ogarnijcie się…

  1. Dokładna prawda, chociaż ten gość co prowadzi tego bloga, wyśmiewa innych dziennikarzy sam i to nieraz ostro po nich jedzie, czasem korzysta z pomocy innych kolegów Faktowych ale co prawda z gwiazdkami to prawda

  2. Zajebisty wpis, taki wprost list otwarty do gwiazdek i celebrytów. Troszkę ubolewam nad tym, że twoje materiały są publikowane na jamniku… znaczy się pudelku, ale trafne stwierdzenie, mógłbyś pracować TVP, a i tak byłbyś dziennikarzem pudelka.

  3. Garbari. Jak ci źle to zmień robotę, proste.
    Po co się męczyć i użalać nad sobą

    • zmienić robotę najłatwiej, wolę próbować zmienić mentalność środowiska 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *