Stawianie pały, Szulim jak Doda i polska Victoria Beckham czyli kulisy nowej ramówki TVN

29

 

W drodze na wtorkową prezentację najnowszej ramówki TVN, już chyba siódmą w mojej karierze zawodowej tabloidowej szui, miałem kilka refleksji. Oprócz zastanawiania się nad tym, czy krótkie spodenki to jest faux pas czy po prostu attention whoring, próbowałem wytłumaczyć zasadność organizowania takich imprez w stylu iście hollywoodzkim. Czy równie dobrym rozwiązaniem nie byłaby prosta konferencja prasowa, pozbawiona blichtru, ale za to z narzuconym rygorem spotkań gwiazd z dziennikarzami, obejrzeniem zajawek nowych programów i tak dalej? Celebryci zaistnieliby na zdjęciach, my wrócilibyśmy do domu z rozmowami, na których nam zależało i wszyscy byliby szczęśliwi. Odpowiedź brzmi… nie! Prezentacje nowych ramówek to prawdziwe mierzenie się sił, porównywanie kto ma dłuższego i grubszego penisa, to jak Putin organizujący popis swojej atomowej morskiej floty. Niech widzą! I niech się boją. Oni czyli Polsat, bo TVP funkcjonuje już jako odrębny byt. To tak jak ta jedna osoba w klasie, która stoi pod ścianą i mówi do siebie, czasami się ktoś z niej pośmieje, może nawet okazjonalnie uderzy, ale nigdy nie zaprosi na browara po lekcjach. Ale wracajmy do meritum!

Wtorkową konferencję po raz kolejny zorganizowano w ATM Studio, którego przestrzeń jest na tyle funkcjonalna i plastyczna, że można wybaczyć fakt, iż jest położone tak daleko od cywilizacji, że Martyna Wojciechowska mogłaby tam kręcić kolejne odcinki „Kobiety na krańcu świata”. Spotkanie poprowadził oczywiście Marcin Prokop, którego kocham nad życie, a który był wczoraj w życiowej formie. Jego cięte riposty i naigrywanie się z wielkich i możnych TVN-u to prawdziwa uczta dla uszu, bo przecież my, maluczcy, lubimy robić podśmiechujki z tych sławniejszych i bogatszych. Marcin ostro jechał po bandzie, a apogeum sprośności osiągnął zapowiadając serial „Szkoła”. Szło to mniej więcej tak: Witamy kadrę nauczycielską, o której marzy każdy uczeń. Są piękne, ale jeśli trzeba, potrafią postawić pałę”. Wiem, wiem, nieskażone nierządem umysły pomyślą o jedynce w dzienniku, ale zdecydowana większość zasiadających w ATM dziennikarzy i gwiazd ma jednak nieco inne wyobrażenie na temat stawiania pały. Ba, gdyby nie ta cenna umiejętność, kilka nazwisk pewnie nie miałoby okazji przejść się po tym pięknym żółtym wybiegu. Hihi, żartuję! Nie ma pracy za seks w tym smutnym mieście.

Gwoździem ramówki okazał się, co nie jest niespodzianką, program „Azja Express”. Show reprezentowała Agnieszka Szulim, która wjechała na scenę… rikszą, prowadzoną przez uroczego Hindusa, który chyba nie za bardzo rozumiał po polskiemu. Nie chcę nic mówić, życie mi miłe, a pieniędzy wciąż za mało, ale jeśli Doda wjechałaby kiedyś na scenę jako księżna Bollywood, to to wyglądałoby dokładnie tak. Dziewczyny często widują się w sądach, więc niewykluczone, że Aga podpatrzyła patent na wielkie wejście u koleżanki. Fajnie! Na nic jednak riksza i nowe brwi, bo jeśli chodzi o „Azja Express”, to wszystkich przyćmiła Małgorzata Rozenek. Gośka to torpeda, to jest jej rok. Scena z programu, w której próbuje wytłumaczyć azjatyckim dzieciaczkom kim jest, a oni ni chu chu nie trybią po angielsku, więc pokazuje na Radka Majdana i mówi: „He is David Beckham and I’m Victoria Beckham” to jest hit. Jestem przekonany, że widzowie pokochają ją w takim wydaniu i nie będą już marzyć o tym, żeby zrobiła im test białej rękawiczki.

Nie zabrakło też pojedynku na kreacje, w którym naprzeciw siebie stanęły dwie blondynki z przeciwległych biegunów: Joanna Krupa i Małgorzata Kożuchowska. Dżoana postawiła oczywiście na kieckę z dekoltem po cipę, burzę loków i czerwone usta, co naprawdę zaparło dech w moich mikrych piersiach. To jest po prostu chodzący seks i żywa recepta na leczenie homoseksualizmu, przysięgam. I wydawało się, że nie ma już na tej imprezie konkurencji, ale za chwilę na scenę wparowała Kożuchowska w blasku opatrzności bożej, z odsłoniętym brzuchem i czarną kokardą (?) na dekolcie i wyglądała jak milion dolarów, a zgromadzone na sali stylistki odśpiewały chwalebny psałterz ku czci ikony stylu.

Z takich luźnych spostrzeżeń to na pewno wciąż niepokojąco wygląda Agnieszka Chylińska, ale mam nadzieję, że jest zdrowa. Chociaż na zdrową zdecydowanie nie wygląda. Koledzy dziennikarze, którzy podjęli karkołomną próbę przeprowadzenia wywiadu z Renatą Kaczoruk trochę żałowali, co nie powinno dziwić, bo jak się dostaje program w TVN tylko dlatego, że dzieli się łóżko i buty New Balance z Kubą Wojewódzkim, to finał może być tylko jeden. A ja na finał zostawiam was ze zdjęciami, które cykałem w przerwach między wywiadami. Piąteczka!

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30

29 KOMENTARZE

  1. Też jestem fanką tych tekstów („a zgromadzone na sali stylistki odśpiewały chwalebny psałterz ku czci ikony stylu.” :))) Widać w tym poczucie humoru, osobowość, dystans do showbizu i indywidualne spojrzenie, to zupełnie inne od zwykłego podawania ploteczek 😉

  2. po usłyszeniu wypowiedzi pani Kaczoruk, cytuję: ‚marzom’, ‚zbierajom’, ‚żyjom’, ‚utrzymujom’, ‚som’, ‚funkcjonujom’, ‚jak to jest być nastolatkom’, ‚przed kamerom’… ech boże, że o elokwencji nie ‚wspomnem’, hehe, zaczynam wątpić w to, czy ona swoje fejsbukowe riposty pisze aby na pewno sama 😉 przyznaj się pan, panie Wojewódzki! :))))

  3. Lady Rozenek powiedziała „and me is Victoria Beckham”, co nie zmienia faktu, że tak naprawdę piszę ten komentarz, żeby Ci pogratulować pióra. Jesteś moją ulubioną blogerką! = )

  4. Lady Rozenek powiedziała „and me is Victoria Beckham”, co nie zmienia faktu, że tak naprawdę piszę ten komentarz, żeby pogratulować Ci pióra. Jesteś moją ulubioną blogerką!

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here