Spice Up Your Life! Spotkanie z Mel C aka Sporty Spice

1

 

Pierwsze fascynacje muzyczne bywają dość prorocze. Pierwszym moim przebojem był utwór „Ta Sama Chwila” Bajmu, nagrany na różowej kasecie magnetofonowej. Kilka lat później, jako 8-latek, oszalałem kompletnie na punkcie Spice Girls. Byłem oczywiście Geri, a jej późniejsze odejście z grupy przypłaciłem ostrą depresją i łkaniem przy „Viva Forever”. Już jako nastolatek przegapiłem szansę zobaczenia ich podczas trasy koncertowej, ale i tak los sprawił mi olbrzymią niespodziankę. Dokładnie dwa lata temu miałem szansę przeprowadzić wywiad z jedną z nich!

Okazja nadarzyła się w październiku 2013, gdy Mel C odwiedziła Polskę wraz z Mattem Cardlem. Para promowała swój duet, a ja wręcz stanąłem na rzęsach, gdy okazało się, że jest opcja na rozmowę z nimi. Ustalenia z Universal Music Polska, który nadzorował wizytę gwiazd, były nadzwyczaj szybkie, a ja w międzyczasie ćwiczyłem już swój brytyjski akcent. Dzień przed wywiadem okazało się, że moja ówczesna redakcyjna operatorka nie może przyjechać na nagranie z powodu choroby córki. Życie stanęło mi przed oczami, łzy spłynęły po policzku, ale pomyślałem sobie „what would Iza Kisio do?”. Szybkie memory five w poszukiwaniu równie pokręconego fana Spice Girls i tym oto sposobem zwerbowałem Patryczona, który miał przejąć rolę kamerzysty. Szczegół w postaci braku jakiegokolwiek kontaktu z tego typu sprzętem pomijam, dobre chęci miały wystarczyć. I wystarczyły!

Podnieceni zbliżającym się spotkaniem z idolką z dzieciństwa zaczęliśmy rozkładać sprzęt w pokoju hotelowym, gdzie miał odbyć się wywiad. I tu pierwsza przeszkoda. Jak zamontować to kurestwo na statywie? Z samych tylko prób ustawienia kamery i światła mogłaby powstać komedia pomyłek, ale ostatecznie jakimś cudem się udało. Gdy Mel C i Matt pojawili się już w pokoju udawaliśmy profesjonalistów z minami „wszystko mamy pod kontrolą”.  Oczywiście byliśmy totalnie poszczani, ja zapomniałem wszystkich pytań, a Patryk nie był do końca pewien, czy się już nagrywa, czy jeszcze nie. Haha! Rozmowa przebiegła wzorowo, a Mel i Matt byli w doskonałych nastrojach. Najbardziej chyba zaskoczyło nas, że Spajsetka jest taka sprośna. Co chwila rzucała aluzjami i żarcikami, sassy bitch! Kilka tygodni później wyszło na jaw, że ta słodka parka nie ograniczyła się tylko do nagrania piosenki, a Matt okazjonalnie użyczał Melanie swojego, ekhem, mikrofonu.

Najważniejsza część dla nas odbyła się oczywiście po wywiadzie, kiedy mogliśmy zamienić z nimi kilka słów, wziąć autografy i zrobić pamiątkowe fotki. Mel C cały czas powtarzała, że jest głodna, ale cierpliwie znosiła nasze kolejne prośby. Podpisując mi płytę Spice Girls, zaczęliśmy kartkować książeczkę, w której było mnóstwo archiwalnych fot z okresu największej świetności zespołu. Tym oto sposobem Sporty fucking Spice wspominała w mojej obecności zabawne sytuacje z planu danej sesji czy teledysku. NIEBO! Gdy zaczęła pytać nas, gdzie można tutaj dobrze zjeść, oczami wyobraźni widzieliśmy się już na kolacji z nią, a potem srogim melanżu. To oczywiście nie doszło do skutku, a gdy tylko wyszli, upewnialiśmy się milion razy, czy wszystko dobrze się nagrało. Obyło się bez wpadek, a najważniejszą część wywiadu można obejrzeć TUTAJ.

Ostatnio pojawiły się plotki, że z okazji 20-lecia Spice Girls dziewczyny znów wyruszą w tournee po całym świecie. Chyba nie muszę mówić, jakie mam plany na 2016?!blog1blog2poster-12955

1 KOMENTARZ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here