Pokaz Mariusza Przybylskiego – Transplantacja x White Wolf

ban

Każdy pokaz Mariusza Przybylskiego jest dla mnie wyjątkowy z wielu względów. To właśnie prezentacja jego wiosenno-letniej kolekcji w 2009 roku była moją pierwszą medialną imprezą. Maciek Sanik, mój przyjaciel i doskonały grafik (polecam!), tworzy stronę internetową Mariusza i zabrał mnie wówczas jako swoje plus one. Kontakt z show-biznesem zaowocował dwiema refleksjami: że chujowo się ubieram i chcę w nim pracować. To drugie jak wiadomo się ziściło, a z ubieraniem wciąż bywa różnie. W związku z tym na czwartkowy pokaz postanowiłem wypożyczyć ciuchy od stylistki, która ubiera nas do programu „(Nie) tylko plotki”. Wyglądałem jak pasierb Joanny Horodyńskiej, choć stres, że mogę poplamić te ubrania czy zniszczyć, co zaowocowałoby wjazdem komornika na chatę, był ogromny! W tym miejscu składam więc najszczersze wyrazy szacunku wszystkim celebrytkom, które biegają po imprezach w wypożyczonych kieckach. Dziewczyny, I feel ya!

Wyjątkowość wydarzeń organizowanych przez Mariusza i jego genialną ekipę tkwi też w meritum sprawy – jego kolekcje są absolutnie zjawiskowe i nawet ja, jako modowy laik, za każdym razem widzę ogromną przepaść dzielącą Przybylskiego i resztę konkurencji. W czwartek projektant zaprezentował dwie kolekcje w warszawskiej hali EXPO. Jedna tzw. recyclingowa, druga klasyczna. O samych ubraniach rozpisywać się nie będę, bo zrobią albo już to zrobili ludzie mądrzejsi ode mnie w tej materii, np. Freestyle Voguing. Ja od siebie tylko dodam, że męskie sylwetki były cudowne i gdybym miał je w szafie to nigdy bym z niej nie wyszedł. Choć na to już chyba za późno, if you know what I mean. No i modele. Kurde, te piękne chłopaki na wybiegu to skandaliczny cios w moją samoocenę. Widziałem kiedyś urywki z backstage’u pokazu bielizny w Mediolanie i tam był taki majster, który poprawiał modelom zawartość majteczek. Więc jeśli kiedyś pan projektant zrobi kolekcję majtek to ja się uśmiecham o taką funkcję właśnie. Mariusz, pamiętaj proszę!

Na imprezie byłem uzbrojony w aparat, żeby wykonać dla was zdjęcia zza kulis. Niestety, aż takich smaczków, jak na MTV Pre-Party nie udało się strzelić, ale taka natura pokazów. Po ich zakończeniu celebryci udzielają nieskończonej ilości wywiadów, by potem szybko się wymknąć. Oczywiście obowiązkowo z torbą z giftami, a ta w przypadku Przybylskiego była dość szczególna. Sponsorem pokazu była firma TOŁPA, więc w niepozornej torebce znalazłem krem-maskę do rąk, aksamitny krem-mus do kąpieli i, uwaga, regenerujący płyn do higieny intymnej. Nie ukrywam, że ten ostatni przyda się po weekendowych wojażach szczególnie. Na efektownych standach było też milion innych kremów, więc dosztukowałem sobie jeszcze jakieś cudo, które uzdrawia twarz. Nie wiem, czy to co zrobiłem było do końca legalne, ale nie tylko ja mam grzeszki na sumieniu. Kiedyś podobno jedna sławna aktorka wynosiła w torbie ciasto, ale nie mogę jej wymienić z nazwiska, bo jestem za biedny na bieganie po sądach. Ale mała podpowiedź: jest ruda i w jej miasteczku nikt nie kupuje „Vogue’a”.

Poniżej zdjęcia, trochę mnie poniosło i miałem problemy z ustawieniem ostrości, ale nie od razu Maffashion zbudowano. Do następnego!

12345 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27

One Comment on “Pokaz Mariusza Przybylskiego – Transplantacja x White Wolf

  1. Pracujesz w show-biznesie??? niezłe mniemanie o sobie, jesteś żalosną hieną z tabloidu z parciem na szkło większym od obleśnej grzywki!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *