Kato-autorytety, pocałujcie mnie w moją homo dupę…

Im jestem starszy, tym mniej rzeczy mnie wkurwia. Są jednak pewne stałe, które będą chyba podnosić mi ciśnienie już zawsze, niezależnie od wieku. W tym zaszczytnym gronie na pewno są tak wspaniałe ludzkie przymioty jak głupota, ignorancja i hipokryzja. Okazji do tego, żeby cała trójka zmaterializowała się w jednym miejscu nie brakuje, wystarczy włączyć obrady Sejmu. Ostatnio padł tam pomysł świętowania objawień fatimskich, równolegle zaś jedna z katolickich organizacji wypuściła spot, który objawieniem jest, ale co najwyżej kretyńskim.

Pamiętacie spot „Nie zdążyłam zostać mamą”, który wpędzał miliony polskich kobiet w poczucie winy, że mimo sukcesów, spełnienia i fajnego życia, i tak mogą spisać swój życiorys na straty, bo nie powiły dziecięcia? Fundacja Mamy i Taty nie poprzestała jednak na przypominaniu niewiastom, że rozrodczość to najważniejsze i zarazem jedyne błogosławieństwo jakie na nie spłynęło. Teraz, podczas krótkich przerw w dążeniu do macierzyństwa, należy też walczyć z największym wrogiem rodziny – homoseksualistami. Zachęta do walki z tęczowymi jeźdźcami apokalipsy została oczywiście ubrana w przepięknie dramatyczną realizację wideo. Ciężko to jakoś specjalnie streszczać, to trzeba po prostu zobaczyć.

Nigdy nie jestem pewien, czy takie projekty są bardziej śmieszne czy straszne? Bo z jednej strony hehe, pośmiejemy się z tych, którym ich własny bóg poskąpił oleju w głowie, drugiej odbiorców podobnych przesłań nie brakuje, a w międzyczasie prokuratura zaczyna prowadzić „spis homoseksualistów” budzący jednoznaczne swastyczne skojarzenia. Z natury jestem raczej wesołkiem, więc skupmy się na komediowej części zjawiska, jakim jest powyższy spot, mianowicie na obsadzie. Pierwsze skrzypce gra tu bowiem niepokalane małżeństwo RP czyli Dominika Figurska i Michał Chorosiński. Wiem, wiem, te nazwiska mogą niewiele mówić, ale nie można ich tak szybko skreślać, bo historia tej wielkiej miłości jest niezwykle frapująca. Dominika, aktorka jakich wiele, wyciera się w serialach, grywa w teatrze i regularnie zachodzi w ciąże, co skrzętnie dokumentuje w gazetach i śniadaniówkach. Najsłynniejszą rolę odegrała nie na scenie, a w życiu, gdy 10 lat temu więzy małżeńskie musiały ustąpić seksualnym uniesieniom i licznym romansom. Cóż to był za spektakl! Dominika trochę odeszła od męża, trochę chciała do niego wrócić, zaszła w ciążę, zadając sobie nieśmiertelne pytanie „z kim?”, a wszystko relacjonowała z wypiekami na twarze prasa bulwarowa.

Ostatecznie, doczekaliśmy się katolickiego happy endu, bo Dominika do męża wróciła, urodziła (formalnie jego) dziecko, powstydziła się w zaciszu domowym i po kilku latach znalazła w sobie siłę, żeby bronić wartości rodzinnych na forum publicznych i promować ideę rodzenia minimum raz na rok. Bo pewnie gdyby mogła, robiłaby to częściej. I tu tylko mam jedno delikatne pytanie – to ma być, kurwa, autorytet? Sorry, nie skleja mi się to zupełnie i głęboko w zakamarkach analnej wyobraźni mam chrześcijańskie przypowieści o grzesznej ludzkiej naturze, o błędach i ich naprawianiu, wracaniu na ścieżkę prawdy i tak dalej, i tak dalej. Jakim prawem ktoś o mocno wątpliwej moralności, ma mi prawić kazania i nazywać mnie zagrożeniem dla „tradycyjnej” rodziny? Chociaż jeśli się dłużej nad tym zastanowić, Figurska w łóżkach innych mężczyzn dołożyła wielu starań, aby jej rodzina była mocno polska i tradycyjna. Bo tak to u nas wygląda – robienie pały przed niedzielnym obiadkiem i mszą świętą, niekoniecznie swojemu mężowi. Żal mi tylko dzieci tej uroczej pary, bo jeśli nie spotkają na swojej drodze otwartych umysłów i prawdziwych autorytetów, powielą piękne rodzinne wzorce i ich kolana będą czerwone nie tylko od klękania przed ołtarzem.

W komentarzach autorstwa wspomnianej wyżej fundacji możemy dowiedzieć się też m.in. o  tym, że lesbijki biorą narkotyki. Inny bohater ich spotu, Marcin Kwaśny, najwyraźniej nie potrzebował narkotyków, by mieć wizje z Jezusem w roli głównej, który pomógł mu wyjść z problemów z alkoholem czy spłacić kredyt. A wszystko to dzięki modlitwie. Dlatego teraz Marcin pewnie modli się za to, żeby jego pan uleczył homoseksualistów. Ciekawe tylko, czy miałbyś odwagę powiedzieć to wszystkim gejom i lesbijkom, których znasz, osobiście, w cztery oczy? Jesteś aktorem, spotykasz ich codziennie – to twoi znajomi fotografowie, koledzy z teatru, producenci, reżyserzy. Bądź na tyle odważny i przeprowadź z każdym z nich rozmowę o tym, że „choroba” dyskwalifikuje ich w twojej wizji społeczeństwa i rodziny, że są zagrożeniem dla Polski i w ogóle dla przyszłości świata, bo do tego ta wyliczanka prowadzi. Nie bądź małym frajerem, który chowa się za wzniosłymi hasłami na YouTube. Postąp jak mężczyzna, wiesz, taki prawdziwy.

W spocie jest też mały akcent polityczny, bo jednym z obrońców polskiej heteroseksualnej rodziny jest ojciec prezydenta Dudy, Jan. Ojciec musi być dumny z syna, bo ten, nie dalej jak dwa lata temu, powiedział w wywiadzie, że nie miałby nic przeciwko temu, żeby homoseksualista pracował w kancelarii prezydenckiej, ale nie mógłby paradować w niej półnago. Takie wyobrażenie o gejach ma przywódca tego kraju, przecież to można się zajebać czytając takie rzeczy. Teraz przynajmniej już wiemy, że to po prostu rodzinne, więc ignorancja, w przeciwieństwie do homoseksualizmu, jest dziedziczna.

Autorytetem w kwestii rodziny, tradycji i moralności został też niedawno Jacek Kurski, który tłumaczył mi przed kamerą, że tęczowe randki kłócą się z zapisami w polskiej konstytucji. Mówił to zupełnie serio, z uśmiechem na twarzy, a kilka metrów dalej stała jego kochanka. Przepraszam, nowa narzeczona, bo będzie ślub, niestety nie pierwszy w życiu pana Jacka. I takich właśnie mamy bohaterów i obrońców tego, co szlachetne. Mało tego, przez najbliższe lata to będą ludzie decydujący o naszym życiu. Puszczadła, rozwodnicy, stare panny i kawalerowie przytulający się oficjalnie tylko do kota. Czekam jeszcze tylko na Frytkę w roli rzeczniczki prasowej Telewizji Trwam. To co, śmiejemy się czy płaczemy?

69 Comments on “Kato-autorytety, pocałujcie mnie w moją homo dupę…

  1. łoł. Panie Piotrze, mocne słowa. Ale kto też dał Panu prawo głosu, skoro sam jest Pan zwyczajnie „jałowy społecznie”? Wszak tacy jak my, niewnoszący nic do społeczeństwa, nie powinniśmy się czuć pełnoprawnymi obywatelami tego kraju uprawnionymi do równego traktowania. To pół żartem pół serio, bo już rzeczywiście wypada się tylko śmiać z tych wszystkich „nadludzi” – lepszych od innych bo związali sobie ręce szalikiem i wcisnęli na paluchy złote krążki. A to, co robią w łożkowych zakamarkach – niekoniecznie razem – niech będzie owiane tajemnicą. Nic bowiem nie może im odebrać prawa do uważania się za lepszych od innych i pouczania opętanych przez szatana pedałów.
    Mimo wściekłości i smutku, chcę zwrócić uwagę na jeden jedyny aspekt: te barany bronią instytucji konstytucyjnej małżeństwa jako związku kobiety i mężczyzny. I – uwaga, bo pisze to gej – ja się z nimi ZGADZAM co do zasady. Osobiście jestem przeciwnikiem adopcji dzieci przez pary homoseksualne i jako prawnik nie widzę powodów, żeby małżeństwem były objęte pary homoseksualne. Stoję na stanowisku, że homoseksualistom należy się, ale jednocześnie wystarczy w zupełności, instytucja związku partnerskiego. Takie rzeczy jak dziedziczenie po sobie, wspólne rozliczenie podatkowe, wspólny kredyt (MDM) czy wizyty w szpitalu i informacje o stanie zdrowia w zupełności można uregulować na podstawie instytucji związku partnerskiego.
    Słuchajcie – my też powinniśmy pokazać im, że jesteśmy „normalni”, a nie popierdalać nago w paradach. Oni się nas zwyczajnie boją. Bo jest to dla nich nienaturalne. A osobiście mam większość znajomych, którzy są mega katoliccy i nikt nie ma problemu ze mną jako osobą i z moją orientacją, ale już ze środowiskiem, które reprezentuję problem pojawia się niejeden.
    Oczywiście, banda katoli na najbliższy czas uniemożliwi także wprowadzenie związków partnerskich, co jest chorym zacofaniem, niemniej – o samo małżeństwo niech sobie walczą. I tak już prawie połowa z nich się rozpada – HE HE HE.
    I teraz: mam nadzieję, że jakiś katol z rządu to przeczyta: SKORO JESTEM JAŁOWY SPOŁECZNIE = NIEPRZYDATNY RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ TO OD DZISIAJ NIE PŁACĘ PODATKÓW. A jeśli macie czelność dławić się moimi jałowymi, chorymi, nienormalnymi banknotami, na które naplułem, żebyście się zarazili gejostwem, hivem, kiłą i innymi wenerami, to oczekuję, że państwo prawa odpowie na potrzeby jego obywateli i wprowadzi związki partnerskie. Bo chcecie czy nie, to są w Polsce geje, którzy się kochają i którzy płacą gigantyczne podatki, więc mogliby przynajmniej dziedziczyć po sobie i mieć prawo do podejmowania decyzji medycznych.
    Pytanie zaś do gejów: co my możemy zrobić (bo uważam, że z każdego zła można wyprowadzić coś dobrego), żeby zmienić w społeczeństwie podejście do gejów?

    • Uważam, że „popierdalanie nago w paradach” ma na celu świętowanie wolności, zaznaczenie swojej obecności, domaganie się praw itp… Fakt faktem, nie jest to zapewne zbyt łatwe do przełknięcia dla naszego społeczenstwa, ale za każdym razem gdy słyszę krytyczne głosy wobec paradujących, zastanawiam się dlaczego mielibyśmy sami siebie zamykać w heteronormatywnych ramach? Wydaje mi się, że definiowanie siebie poprzez porównywanie się do stereotypów, czy też społecznych oczekiwań wobec nas, nie ma zbyt dużego sensu. Parada powinna być dniem, w którym możemy celebrować swoją tożsamość, bez troski o opinie społeczeństwa. Skoro walczymy o akceptację, zaakceptujmy siebie samych na samym początku… Mam nadzieję, że warszawska parada kiedyś stanie się wielkim świętem miłości i wolności i brokatu, tak jak to ma miejsce w niektórych światowych stolicach…

      • Zgadzam się z Tobą co do idei, fajnie jest móc pokazać siebie, prawdziwego, takiego naprawdę.

        Tylko w mojej opinii chodziło o to, że to póki co szkodzi nam w odbiorze nas w oczach większości społeczeństwa. Dużo pracuję w negocjacjach i tam bardzo rzadko jedna strona stawia tylko na swoim – trzeba iść na kompromisy. I to, o co mi chodziło, to właśnie taki kompromis. Bo czego się boi społeczeństwo? Nas, bo nas nie znają. A obraz, który widzą ich przeraża. Co by się stało gdybyśmy poszli na kompromis i na chwilę „złagodzili” (nie jest to najlepsze słowo) ten obraz?
        Ja osobiście na ten moment na parady nie chodzę i mam ambiwalentny do nich stosunek ze skierowaniem w stronę negatywną, nie hejtuję ludzi, którzy tam chodzą, wręcz ich podziwiam. Natomiast patrząc oczami ogółu społeczenstwa – jestem w stanie zrozumieć ich obiekcje.
        Druga sprawa – skąd u mnie takie przekonanie. Kiedy zrobiłem coming out w firmie (a firmę mam raczej prawicowców, trust me), to najpierw prezes, a potem właściciel całej grupy kapitałowej powiedzieli do mojej szefowej „Wiesz co, jak dowiedziałem się o Dawidzie, to całkiem zmieniłem opinię o gejach”. To mnie zastanowiło i doprowadziło do wniosku jak powyżej – ludzie mają obraz geja jako przebranego za kobietę faceta z piórami w dupie. I ten obraz ich przeraża bądź nie mieści im się w światopoglądzie.
        Ja się tylko zastanawiam co byłoby łatwiejsze – zmieniać światopogląd milionów Polaków, czy na chwilę zrezygnować z piór w dupie.
        To oczywiście wierzchołek wielowątkowej góry lodowej, są wątki w stylu zakłamanie, pseugogeje, którzy hejtują całą resztę, problem niezrozumienia syuacji LGBTQ (zwłaszcza osób trans) itd itd.

        • No pewnie, lepiej popierdalać po ulicy w patridiotycznych koszulkach i bluzach, z buzią szczętnie zakrytą chustą (najlepiej taką z jakimś wyklętym nadrukowanym) i rozpieprzać kebaby. Albo zapierdalać w kółko naokoło kościoła i gloryfikować przeraźliwą śmierć człowieka, którego poglądy byłyby teraz tak samo odrażające jak geje (i oczywiście tylko geje, bo na lezbijki przynajmniej popatrzyć można, hue hue) paradujący raz w roku na swoje święto.
          Jakoś takiego zachowania nikt nie uważa za niemoralne, straszliwe i szkodliwe.

        • W pełni się zgadzam. Dla wielu osób geje i lesbijki to tylko te osoby, które widzą na migawkach w TV z parady….i się po prostu boją. Bo w rodzinie jak się jakiś/ jakaś znajdzie to dla dalszej rodziny „zapracowana” lub/i „nie ułożyła sobie życia” – chłopak „mieszka z kolegą bo taniej”. Strach przed przyznaniem, że kuzyn, bratanek etc jest gejem bo od razu jest skojarzenie z najbardziej przeciętymi osobami z parady. Społeczeństwo trzeba pezyzwyczaic a nie szokować….

          • ale przyzwyczaić do czego? czy społeczeństwo trzeba przyzwyczajać, że wśród jego heteroseksualnej części są osoby bardziej lub mniej kolorowe? Nie, one po prostu są. To tak jakbyś powiedziała komuś „mam córkę” i pierwsze skojarzenie drugiej osoby „pewnie prostytutka”, bo tylko takie przykłady widział. To jest problem tej drugiej osoby, nie Twój.

          • Piotrek, czy to nie jest trochę tak, że to co Ty piszesz, to jest stan pożądany. Ten stan powinien być, mieć miejsce. I ja się z tym zgadzam. My nie powinniśmy musieć się ukrywać itd. Ale rozmawiamy w kontekście akceptacji społeczeństwa. Bo to, że takie skojarzenia to jest problem drugiej osoby to jedno. A to, że jedna na 1000 z takich ludzi walnie Ci w mordę, jak zobaczy Cię na ulicy, to już się robi Twój problem.
            Żeby o tym rozmawiać, uważam, że trzeba zrozumieć, co to społeczeństwo myśli, sądzi, uważa. My im trochę zrobiliśmy mindfucka. I ja jestem w stanie zrozumieć, skąd się bierze ta niechęć. Nie mówię, że ona jest dobra. Jasne, że nie. Bo w większości świadczy o zawężonych horyzontach myślowych, braku tolerancji.
            Ale czy naprawdę bardziej pomoże nam terapia szokowa czy pokazanie, że „gej też człowiek”?
            Mam nadzieję, że wiesz o co mi chodzi.

      • Hm, a co to znaczy: heteronormatywne? Zawsze myslałam że zasady pozycia społecznego czyli zasad współistnienia okresla większość niezaleznie od swojej orientacji seksualnej. 😀
        Sprowadzając wszystko tylko i wyłacznie do sfery seksualnej i podkreslając to nieustannie, homoseksualiści sami sobie robią krzywdę. Przeciętny człowiek nie rozmawia o swoim życiu seksualnym publicznie, chyba że w grupie bliskich znajomych. Znacie kogoś kto leci przez miasto krzycząc że własnie ktoś mu obciagnął? Dlaczego w takim razie dziwicie się że większość ludzi (statystyczna większość) odczuwa skrepowanie na widok faceta z ww. piórami w dupie tańczącego na platformie albo cały czas podkreslającego że jest inny własnie z powodu seksu? Nie ma co ukrywać że tego typu parady w sumie sprowadzają się do własnie tego. Do mówienia z kim sypiacie. Nie chcecie żeby ludzie oceniali was przez pryzmat łóżka to skupcie się na litość boską na pokazywaniu że jesteście normalną i wartościową częścią społeczeństwa a nie facetami (pań jakoś mało widać) skupionymi na seksie i to dosyć „nieheteronormatywnym”. 😀

        • Doprawdy z wielkim zainteresowaniem czytam te wszystkie komentarze o platformach i piórach w dupie i kurwa, gdzie Wy takie rzeczy widzicie? Bo na pewno nie w Warszawie albo innym Kaliszu. Nie krzyczcie, że uprawiacie seks z facetami? Błagam, do mnie ta normalna część społeczeństwa krzyczy o tym codziennie, choćby pośrednio przez nagłówki gazet i magazynów pt. „Jak doprowadzisz go do orgazmu w 3 minuty”, programy telewizyjne o seksie etc. Pomijając już sam fakt, że seks, przyznawanie się do niego lub mówienie nie powinno być wartością degradującą czyjąś moralność, bo zdaje się, że uprawiają go absolutnie wszyscy 🙂

          • Pani Pawłowicz chyba nie uprawia seksu 🙁 a szkoda 🙁 Jestem pewna, że dlatego jest taka agresywna 🙂

        • Twoja opinia jest bardzo bardzo błędna… Jeśli masz znajomych homoseksualistów, którzy opowiadają tylko i wyłącznie o swoim życiu seksualnym to niestety, ale kiepsko trafiłaś/łeś… Bardziej prawdopodobne jest natomiast, że bazujesz na stereotypach. Co jest przykre i niemądre. Znam mnóstwo gejów i żaden z nich na paradzie równości nigdy nie krzyczał komu obciągnął. Ale to właśnie jest stereotyp, dość krzywdzący, że peadły to tylko myślą o dupczeniu…

        • Paavty, nie wiem na ilu paradach równości byłeś, ale z pewnością nie na tych w Polsce. Życie z Love Parade Ci się pomyliło 😉

    • Jedna uwaga, imo dzięki tym półnagim, strasznym, nie mieszczącym się w ramach akceptacji społecznej „pedałom” , ty jesteś ten „normalny”, akceptowalny. Dzięki ekstremum pokazywanym na protestach, społeczeństwo, nawet mocno katolickie przeciętnego homoseksualiste toleruje, nie akceptuje jeszcze, ale już wie że istnieje 😉

      • Aaaaa, taka w tym logika? Rozszerzać horyzonty myślowe do „ekstremalnych” poziomów, żeby to, co wcześniej wydawało się ekstremalne, przybrało formę „normy”. Przyznam Ci, że nie spojrzałem na to nigdy w ten sposób. Strategia może i dobra, tylko rykoszetem dostają właśnie ci, już pozostawmy nomenklaturę „normalnych” pedałów – bo ja np., znając podejście mojego otoczenia do homoseksualisty „ekstremalnego” bałem się zrobić coming out. I to był dylemat dorosłego faceta.
        Zastanówmy się teraz, jaki dylemat ma dzięki takim dzialaniom 13-19 latek, który odkrywa swoją seksualność, a nie może o niej z nikim pogadać, bo jego ojciec, widząc w telewizji paradę równości wydziera mordę w stronę szklanego ekranu, że to zwyrodnialce.
        Nie mówię, że ta strategia jest zła. Mówię, że potencjalnie może rodzić pewne skutki uboczne. Dość mocne skutki uboczne.

    • Dawid napisał: „Osobiście jestem przeciwnikiem adopcji dzieci przez pary homoseksualne.”

      Tja… Bo wychowanie dzieci przez homoseksualistów to ZUO!

      Czyli tak:

      – Odbieramy zaraz po urodzeniu dziecko jak jedna z dwóch mamuś postanowi spełnić swój „obywatelski obowiązek” i zajdzie w ciążę?

      – Zabraniamy dziecku widzeń z homoseksualnym rodzicem?

      – Zabieramy do „bidula” dziecko, którego jedyny rodzic po śmieci współmałżonka postanawia wejść w związek homoseksualny?

      Itp. Itd.

      Sorry, ale kto jak kto, ale prawnik chyba powinien widzieć takie, dopuszczalne nawet w obecnym stanie prawnym, „homo-skandale”, jak opisałem powyżej…

      • Marku, wyraziłem swoją osobistą opinię. I nigdzie nie napisałem, że mamy zabraniać dziecku widzenia z homoseksualnym rodzicem! Nie dorabiaj proszę teorii do moich słów.
        Jestem ostrożny w osądach odnośnie adopcji dzieci przez pary homo, bo nie znam żadnego dziecka wychowanego przez takie pary. Jeżeli ktoś mi pokaże rzetelne i niezależne badania w tym temacie, to chętnie zmienię pogląd. Osobiście nigdy się w to nie zagłebiałem, bo po prostu nie chce mieć dzieci. I uprzedzając ewentualną krytykę: jakbym przypadkiem zapłodnił niewiastę i urodziłaby mi dziecko, to nie zrzuciłbym go ze skały, tylko dlatego że nie chce mieć dzieci. Pozdrawiam!

    • panie Dawidzie, a ja piszę te słowa jako nie-gej i nawet nie-lesbijka, a stuprocentowa hetero, do tego dzietna. I powiem Panu, że ogarnia mnie gniew za każdym razem, kiedy widzę/słyszę osoby LGBT broniące idei małżeństwa jako związku kobiety i mężczyzny, oraz zapewniające usłużnie, że są przeciwne adopcji przez pary homoseksualne.
      Pan nie musi adoptować, serio. Adopcja nie jest dla każdego. Ale jest dla ludzi, którzy a) chcą mieć dzieci b) potrafią się nimi zająć c) posiadają i potrafią udowodnić swoje kompetencje wychowawcze, emocjonalne, społeczne etc. Żadna z tych kompetencji nie odnosi się do tego, co dorosły człowiek robi po godzinie 22.00 w swojej sypialni, jak długo robi to konsensualnie oraz z innym dorosłym człowiekiem.
      Wśród tych ludzi są osoby o różnych tożsamościach i orientacjach, a żadna z nich nie przesądza o tym, jakim jest się rodzicem.
      Tak, ci kochający się i płacący podatki geje – jak również lesbijki – chcieliby być rodzicami. Część z nich. I jest to tak samo zrozumiałe pragnienie jak to, że chcieliby być traktowani godnie i zgodnie z Konstytucją.
      Proszę więc usłyszeć wszystkie te głosy i zobaczyć ich złożoność – jesli w ogóle mogę sformułować taką prośbę – a nie jedynie własny. Bez tego ja i wielu innych myślących podobnie czujemy się jak idioci walcząc o prawa dla wszystkich obywateli RP, włącznie z prawem do legalizacji związku i założenia rodziny, skoro sami ci obywatele nie chcą być solidarni wobec siebie samych. To jest też odpowiedź na pytanie: co jeszcze geje mogą zrobić? No więc: zacznijcie być solidarni.

      • Bardzo ładne słowa, dziękuję. I ciekawe spojrzenie na temat, którego wcześniej nie oglądałem od tej strony. Gdzieś już niżej napisałem: nie zajmowałem się tematem, bo nie czuję potrzeby posiadania dzieci. Ale wydaje mi się, że w dyskusji przede wszystkim musimy zadbać o dobro najmłodszych. Pani napisała o „pragnieniu”. Ale dziecko to nie szczeniak. Nie można go zwrócić. A dla mnie słowo „pragnienie” wiąże się ze spełnianiem mojej, indywidualnej, potrzeby. I jedyne co chcę zwrócić uwagę to na kolejność, w jakiej powinniśmy rozważać temat: najpierw dobro dziecka, potem nasze (oczywiście, że uzasadnione!) pragnienia. I powtórzę: jeżeli ktoś byłby uprzejmy przedstawić badania pokazujące, że dzieci wychowane w rodzinach homoseksualnych rozwijają się dokładnie tak samo jak wychowane w rodzinach hetero (oczywiście mówimy o „zdrowej” próbie badawczej), to chętnie zmienię poglądy. Wydaje mi się, że o dzieciach w całej dyskusji się zapomina.
        Jeśli uznamy, że nie ma przeszkód żeby parom homo przyznać prawo do adopcji, nie widzę problemu, żeby rozszerzyć definicję małżeństwa o osoby tej samej płci. Ale zanim to nastapi, nie widzę takiej potrzeby. Związek partnerski naprawdę wystarczająco może uregulować to, co jest dla nas ważne.
        P.S. Przykro mi, że Panią rozgniewałem – przepraszam.

        • nie zapominam o dzieciach. Nie tylko jestem matką, ale też opiekunką zastępczą. Z tej pozycji własnie uważam, że dzieciom porzuconym/ z rodzin dysfunkcyjnych, do których z różnych powodów nie mogą wrócić, należą się stabilne i wydolne społecznie rodziny adopcyjne i zastępcze. Należy je sprawdzać, kwalifikować i kontrolować, ale orientacja seksualna rodzica nie jest zwyczajnie zmienną w tym procesie. Czy raczej: być nie powinna, bo w polskim prawie pośrednio jest, właśnie poprzez wykluczenie konkubinatów i związków partnerskich.
          Pyta Pan o dowody i badania.
          Jest ich sporo, co interesujące wiele z nich wskazuje, że dzieci w rodzinach jednopłciowych (lesbijskich) mają się lepiej pod względem jakości więzi niż w rodzinach hetero (np. badania Fiony Tasker i ciekawe rozwinięcie na gruncie etyki konsekwencjalistycznej Guido Penningsa. Z tym, że te badania dotyczą głównie rodzin dzięki dawstwu nasienia, a więc jest tam link genetyczny).
          Jeśli idzie o adopcję i pieczę zastępczą polecam kilka z brzegu:
          metaanaliza – brak różnic z rodzinami hetero jesli idzie o przystosowanie dziecka, więzi, identyfikację płciową, funkcjonowanie społeczne i emocjonalne:
          https://www.researchgate.net/publication/256607797_Adoptive_Gay_Father_Families_Parent-Child_Relationships_and_Children's_Psychological_Adjustment

          Te są ciekawsze, bo dotyczą rodzin gejowskich i adopcyjnych zarazem:
          https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC4510787/

          Co więcej pokazują, ze adopcyjne rodziny gejowskie szczególnie dobrze sobie radzą, jesli idzie o czynnik stresu i kondycję emocjonalną rodzica, co w przypadku adopcji jest niebagatelne.

          W UK adopcja przez pary jednopłciowe jest legalna od polowy lat dwutysięcznych. Interesujące są konkluzje brytyjskich agencji adopcyjnych i badaczy z zakresu nauk społecznych (Susan Golombok bada ten obszar od lat): rodziny jednopłciowe są bardziej skłonne adoptować dzieci starsze i z dysfunkcjami tzw. children harder to place), zupełnie przeciwnie do rodzin hetero, które preferują dzieci małe i zdrowe. To nie jest zaskakujące: rodziny hetero są najczęściej rodzinami z doświadczeniem niepłodności, które pragną w możliwie największym stopniu zrealizować scenariusz ‚normy społecznej’: noworodek bądź niemowlę, zdrowe, poczucie ekwiwalentu rodzicielstwa biologicznego.
          Rodziny LGBT już na wstępie wiedzą, ze funkcjonują poza heteronormą, więc presja na odtwarzanie tradycyjnych scenariuszy jest mniejsza, większa jest za to otwartość na konkretne potrzeby dziecka.

          Wreszcie: pragnienie bycia rodzicem. Cóż, dzielimy je z chełbią modrą i orangutanem, nie jesteśmy tu wyjątkami w swoim egoizmie biologicznym, o ile ktoś już poczuł imperatyw rodzicielski. Proszę zauważyć, że tego egoizmu w ogóle się nie urefleksyjnia wobec ludzi płodnych i heteroseksualnych, traktujemy go w sposób przezroczysty. Jesli jednak ktoś jest niepłodny bądź nieheteroseksualny, nagle okazuje się, że poza pragnieniem bycia rodzicem powinien wykazać się szeregiem dodatkowych (i uznaniowych najczęściej) cech, po czym być może rozpatrzymy jego wniosek.
          W tym samym czasie w polskich domach dziecka i rodzinach zastępczych przebywa ok. 40 000 dzieci, a żadne z nich nie urodziło się gejom ani lesbijkom, jak również nie poczęło się dzięki in vitro. Są to w całości dzieci płodnych par heteroseksualnych, często małżeństw, którym ani heteroseksualność, ani sakramentalny związek małżeński nie zagwarantowały bezpiecznego dzieciństwa.

        • Dawidzie, z uwagą czytam Twoje teksty i bardzo mi się podoba to co piszesz. Mogę powiedzieć jedno: Orientacji nie da się zmienić i z tego powodu jest mi teraz smutno bo ja niestety jestem kobietą 🙂

    • Jak nie wnoszacy nic? Panie! Płacisz Pan podatki, nie rizliczane że wspolmalzonkiem więc wnisisz, nawet więcej! :p

  2. Drogi Piotrze, to jest i może śmieszne, gdyby nie było jednak tragiczne. Moim zdaniem spot podpada pod mowę nienawiści, ale to już inna para kaloszy. Tak naprawdę znam bardzo wielu Gejów, którzy tak jak ja, wybrali emigrację z Polski, bo mieli już dosyć bycia pod ciągłym obstrzałem, ciągłą krytyką, ciągłą nagonką i to zarówno ze strony polityków, jak i zwykłych ludzi. Pomimo, że mieszkam w obcym kraju, gdzie ludzi mówią do mnie w obcym języku i nie posiadam jego obywatelstwa, to realnie mam więcej praw, niż w najjaśniejszej Rzeczypospolitej, gdzie się urodziłem i wychowałem. To jest największy dramat tej całej sytuacji. Polacy prześmiewczo mówią mi czasem, że jestem obywatelem drugiej kategorii. Tak, to prawda, tyle tylko, że nie tam a u nas w Polsce. Każda kolejna władza od 25 lat wyciera sobie nami (LGBTQ) za przeproszeniem dupę i najczęściej używa nas do straszenia społeczeństwa. Na każdym szczeblu, począwszy od szkoły podstawowej, po pracę po studiach doświadczyłem homofobicznych zachowań ludzi, z którymi widywałem się przecież codziennie. Oczywiście historii mógłbym opowiedzieć multum, ale nie o to tu chodzi. Nie wiem, co musiałoby się w tej chwili stać, żebym na nowo uwierzył w tej kraj i ludzi.

  3. Zgadzam sie z Tobą Piotrze ale również z Panem Dawidem powyżej, ja nie mam nic do osób homoseksualnych każdy żyję jak uważa a to z kim śpi jest tylko jego sprawą!Ale Pan Dawid dobrze piszę odnośnie małżeństw homoseksualnych wystarczy związek partnerski z tymi wszystkimi w/w prawami!Zgadzam sie że samo środowisko ogółem nie zachęca do zrozumienia i zaakceptowania przez innych,ale też nasz rząd i wiele ludzi nie próbuje nawet tego zrozumieć!
    Ja osobiście jestem jak najbardziej za „tęczowym” środowiskiem 👌 pozdrawiam 🙂

    • „Nie mam nic przeciwko gejom, ale przecież oni nie są tacy sami jak my, nie płacą tych samych podatków i nie żyją w tym samym kraju, to dlaczego niby mieliby zasługiwać na bycie traktowanym w taki sam sposów? Przecież powinno im wystarczyć bycie traktowanym jak gorszy sort! Przecież oni się powinni dostosować do naszy, normalnych poglądów, a nie sobie wyobrażać, że wolno im być sobą! Co to, to nie.”

      Tolerancja że płakać się chce.

  4. Ja jeszcze tylko dodam, że z dziką satysfakcją i popcornem oglądam obecny „lincz” w social-media na Fundację Mamy i Taty pod postem z tą reklamą.

  5. Ja osobiście dzieci nie chcę, bo większość dzieci to dopiero zło. Dociskające pietno swoich małych slodziutkich palców (oczywiście zawsze obklejonych cukierkami, czekoladą, czupaczupsami etc.) gdzie się tylko da. Ale to nie o to chodzi.

    Jesteśmy (tak, ja też jestem pedałem) takimi samymi ludźmi, jak heterosexualne osobniki. Tak samo kochamy, cierpimy (a nawet bardziej! 🙂 ), pracujemy, płacimy podatki etc.

    Wszystkim nam homo i hetero należą się takie same prawa. To nie jest problem, to nie jest zagrożenie, my i tak będziemy. Ta wielkoduszna akcja nie wymaże nas ze społeczeństwa.

    A tak w ogóle to są KOLEJNE TEMATY ZASTĘPCZE. Jest to śmieszne, że TO są problemy Polski. To, że dwa pedały albo lezbijki wezmą ślub nie zniszczy hetero rodziny mieszkającej „na przeciwko”. To jest wszystko śmieszne.

    I tak, też mieszkam za granicą i niestety coraz rzadziej odwiedzam Polskę (która jest przepięknym krajem). Nie zamierzam wydawać moich ciężko zarobionych pieniędzy w swoim kraju, w którym czuję się NIESWOJO.

    To są wszystko tematy zastępcze. Aborcja, pedały etc.

    • Dzieci zło?? Skoro nie masz własnych to co ty możesz o nich wiedzieć? NIC bo te oblepione paluszki słodyczami łapią mnie i mówią …tak Cię kocham…..nigdy nie poznasz tego rodzaju miłości

      • Ok, ja rozumiem twoje myślenie. Naprawdę. To co dla ciebie słodkie, niekoniecznie musimy być dla wszystkich. Co mogę ja wiedzieć? No wiem sporo, biorąc pod uwagę to, że większość klientów przychodzi do mnie z dziećmi. Z dziećmi, nad którymi dzisiejsi rodzice nie mają kontroli. No i podejrzewam, że zaliczasz się do ludzi, którzy na inne tematy, niż swoje dzieci, nie potrafią się wypowiedzieć. Pozdrawiam serdecznie meli.

        • Dziecko to nie przedmiot zdalnie sterowany, który kontroluje się pilotem. Dzieci się tak zachowują, bo są żywiołowe, szybko się niecierpliwią i potrzebują się ruszać.
          Szkoda, że ktoś kto czuje się stygmatyzowany i wylewa to publicznie jednocześnie stygmatyzuje inną grupę – małych ludzi.

          Nie rozumiem też podejścia ‚temat zastępczy’. Przez ostatnie 25 lat wiele osób dało sobie wmówić, że podstawowe prawa socjalne, społeczne są tematami zastępczymi. No żesz k…wa mać, możesz chłopie nie mieć na nowe auto i bez tego przeżyjesz, ale bez możliwości spędzania czasu z kimś kogo kochasz, czy możliwości odwiedzenia w szpitalu – wtedy będziesz wiedział co jest tematem zastępczym – 2,9 czy 3,4% PKB to temat zastępczy.

      • Pawle,

        Jeżeli rozpoczynasz swoja wypowiedź od stwierdzenia, że większość dzieci to zło, to nieco się mi to kłóci ze stwierdzeniem, że wszyscy zasługują na takie same prawa. Rozumiem, po osiągnięciu określonego wieku? Wychodzę z założenia, że innych należy traktować tak, jak samemu chciałoby się być traktowanym.

  6. Nie jestem gejem, ani antygejem. Co nie zmienia faktu, że zbyt wielu merytorycznych argumentów Pan żeś tu nie zawarł. Ja tu raczej widzę mowę nienawiści- wulgaryzację argumentów ad personam i …cytat o dzieciach na kolanach. To się w głowie nie mieści. Jak Pan możesz poszukiwać poszanowania swej godności, jeśli zniżasz się człowieku do takiej rynsztokowej szykany, a chwilami najzwyczajniej nie tylko niesmacznej, ale zwyczajnie nieetycznej. Bo czy etyczne jest nasmarowanie takiego tekstu w internecie (ciężko wymazywalnego jak wiemy, z internetu ) w stronę DZIECI ???!!!!! Czy etyczne jest wyżywanie się na małych szkrabach i urąganie ich godności w kontekście seksualnym??????? !!!!!

    Natychmiast Pan ten tekst przefasonuj. Jak na razie szkodzisz jedynie środowisku. Chcesz Pan walczyć o swoje prawa, szanuj innych, walcz ostrzem- proszę bardzo, brzytwą, kataną po szlifie japońskim, bądź wyważony, LOGICZNY, używaj konkretnej argumentacji, a przed podejściem do klawiatury wypuść powietrze, żeby nie wlewać znienawidzonej przez siebie samego, mowy nienawiści…

    Amen, Gloria.
    (jestem heretyczką – podważam dogmaty, ale na Odyna, trzeba ku temu umieć poruszać się w obszarze FAKTÓW. I samemu nie dać się sprowokować – zostać sprowadzonym do poziomu badziewia i jeszcze tym badziewiem zostać pokonanym…)

    Dorota.

    PS: Respektuję tych gejów, którzy mają swoje wartości. Przykładam do gejów taką samą miarę, pod tym względem, co do hetero: każdego trzeba traktować, jako niepowtarzalną, piękną, bądź zdegenerowaną indywidualność. Tym jesteśmy. Nie jesteśmy masami, ani po jednej, ani po drugiej stronie.

    Dorota.

    • Tak tak, mamy siedzieć cichutko, najlepiej za murkiem, żeby się prawaczki i prawiczki nie bulwersowały naszą obecnością. Mamy pozwalać im opluwać nas, wylewać faje pomyj i hejtu, ale odpowiadać w żaden stanowczy sposób absolutnie nie wolno! Bo przecież delikatnie mamy i tatusiowie wcale nie uczą swoich dzieci, że wszystkich ludzi traktuje się tak samo, chyba że są ohydnymi gejami i obrzydliwymi lezbami, które sobie marihuanen w oczy pewnie wstrzykują! Wcale te dzieci potem nie idą do szkoły i nie wyzywają dzieci, których nie lubią od pedałów. Wcale dorośli ludzie, którzy z tych dzieci wyrośli poten nie idą i nie gadają że na lesbijki to przynajmniej można popatrzyć. Szacunek kurwa na full wypas. Ale jak śmiemy upominać się o swoje własne prawda, prawda? Przecież to jest obraźliwe! Nieważne, że reklama zieje nienawiścią do wszystkiego co nawet trochę inne, nieważne, że ci debile twierdzili kiedyś, że kobieta bez dziecka jest niespełniona! O muj borze liściasty, tutaj się brzydkich słów używa!

      Usprawiedliwiasz kampanię wprost ociekającą jadem i nienawiścią do nich, więc nie, nie szanujesz gejów. Ale wmawiaj sobie dalej, że jesteś tolerancyjna. Tylko pamiętaj, że jak twoje dziecko przyjdzie i będzie płakać, że ktoś je wyzwał od pedała albo lesbijki, to przypomnij, że nie wolno reagować zbyt stanowczo, bo to może obrazić nienawistnego osobnika, który napluł twojemu dziecku w twarz.

  7. Nie mam dzieci, nie znoszę parad żadnej maści, nie widzę sensu wykluczania kogokolwiek. Nie jestem zwolenniczką udziału aktorów w jakichkolwiek reklamach , spotach. Mnie nie interesuje życie innych ludzi w zakresie seksu, ale nazywam rzeczy po imieniu. Dlaczego kurwa mówi mi , jak mam żyć.

  8. Co ciekawe wszystkie z wyżej wymienionych rodzin maja kogoś kto jest przeciwko PiS. Kwaśny ma brata radnego SLD. W Tarnowie mówi sie, ze jest gejem. Taki żart z przyrody. Rodzina żony Dudy jawnie popiera KOD, podobnie jak brat Kurskiego. Kochanek pani Dominiki również aktywnie działa politycznie po drugiej stronie obozu władzy.

  9. I jeszcze angażują w to dzieci… I gdzie niby „Polska jest zagrożona”? W którym momencie? Ludzie, żyjcie i dajcie żyć innym. Dopiero co jaśnie kardynał rzekł, że społeczeństwo jest rozerotyzowane, ale nic dziwnego skoro non stop wchodzi się nam do łóżka.
    Proponuję też darować sobie komentarze typu „nigdy nie poznasz tego rodzaju miłości”. Co to ma być? Lepiej Ci, że tak powiedziałaś/powiedziałeś? Nie zmuszajmy innych do wielbienia tego co my wielbimy i wydaje nam się urocze. Tak, ja też jak czytam o „słodkich paluszkach” i inne tego typu sformułowania, to mnie mdli. Ale szanuje innych i ich uczucia, bo tego nauczono mnie w domu. Szacunku!

  10. Mam mieszane uczucia…wiele frustracji co do postrzegania gejów w PL…a Pan robi to samo odnośnie małżeństw. Narzeka Pan na autorytety, a czy wśród swoich znajomych nie ma Pan szczęśliwych, normalnych małżeństw? Mnie osobiście dotyka co Pan pisze. Jestem mężatką, nie zdradzam męża, ba, nawet Go kocham. Mamy dziecko. Chodzimy do kościoła. Nie nienawidzę Gejów, mało tego, znam kilku i przyjaźnimy się. Nie oceniam. Sprzeciwiam się natomiast adopcji przez pary homoseksualne dzieci, a to dlatego, że sama nie chciałabym być wychowywana w takiej rodzinie. O co tyle krzyku? Tak samo jak zdrady w małżeństwie, tak i wśród par homo też będą zdrady, zakłamana moralność. Tak strasznie stajecie w swojej obronie, domagacie się praw. To mnie wkurza.

    • A ja nie chciałabym być wychowywana w rodzinie, która chodzi w Polsce do kościoła, a mimo to nie sprzeciwiam sie adopcji przez polskich katolików…

  11. Co napisać… tego typu spoty to porażka dla całego społeczeństwa, bo chcąc nie chcąc też do niego należymy. Niestety nikt z zainteresowanych tego typu akcjami osób nie robi tego typu lustracji co ty, Piotrze. Nie wie, że pani Figurska miała te i owe przygody, podejrzewam również, że statystyczny Polak nie wie jak bardzo środowisko LGBT zaangażowane jest w teatr (Joanna Szczepkowska niestety nie dotarła do wszystkich). Niestety prasa brukowa i śniadaniówki kształtują na poły z KK to społeczeństwo, w którym wszyscy radośnie pływamy, czy nam się to podoba czy nie. Co widzi przeciętny Janusz i Grażyna, którzy oglądają ten spot?
    Zapłakane dziecko przy słowie „homo-adopcja” i dziewczynkę, która nieświadoma co mówi, prosi o podpisanie petycji. Nikt nie zastanawia się nad tym, czy wykorzystywanie dzieci, by chwytały za serce jest etyczne. Nie myśli, że tego typu obrazy służą demonizowaniu tego, co na chłopski rozum nie uszczupla przecież w niczym praw małżeństwom hetero. Dla mnie ten spot to czysty skandal!
    Ale spokojnie – kiedyś to samo robiono kobietom, mówiąc że mają mniejsze mózgi i są nieobliczalne, to samo robiono czarnoskórym, mówiąc że roznoszą choroby… A świata i tak nie da się zatrzymać. To napawa optymizmem. Tyle że na dzień dzisiejszy nie jest to ani śmiech, ani łzy. To coś pomiędzy, kiedy czujesz że śmiejesz się mimo woli.

  12. Rozumiem,że ma Pan takie a nie inne poglądy. Ale nie rozumiem ośmieszania pani Dominiki. Żyła, jak żyła, w pewnym momencie może coś zrozumiała i, jak my to, chrześcijanie, nazywamy, nawróciła się. I super. I dobrze. I o to chodzi w naszej wierze. Czemu Pan to wyszydza??

    • Nie wypowiem się za Autora, ale moim skromnym zdaniem kuje w oczy to, że ktoś żył jak żył, nawrócił się, a następnie potępia tych, którzy chcą „żyć jak żyją”. Innymi słowy: w społeczeństwie nie powinniśmy siebie nawzajem osądzać, chyba że ktoś sam jest kryształowy i czysty jak łza. Pani Dominika nie jest, dlaczego więc ocenia gejów? W Piśmie Świętym jakoś nie dopatrzyłem się, żeby Maria Magdalena po nawróceniu nadawala na kogokolwiek.
      Może to o to chodzi.

  13. Bardzo słabo Pan to wszystko rozumie. Po pierwsze, można być złym ale wejść na dobrą drogę, co z tego że Pan Kwaśny pił. Nic. Ma takie zdanie. Każdy ma prawo do zdania – chyba jest Pan tolerancyjnym gejem, prawda ? Film nie jest dramatyczny, niesie jakieś tam przesłanie, ratowania rodzin. Po trzecie, geje to naprawdę mniejszość i zrozumcie, że mniejszość w społeczeństwie stanowicie. Po 4, nie macie macicy, zdolności rozrodczej to nie płaczcie, że nie macie dzieci. Nie tak was natura stworzyła – porównać należy to do zwierząt. W przyrodzie dwa samce nie mogą mieć dzieci bo to nie jest możliwe. Nie każdy może je mieć. Po trzecie ten film nie mówi o tym, żeby gejów nie lubić, tylko żeby nie mieli dzieci. Aby model rodziny został zachowany. Duda może i tak powiedział, nie wiem, ale dał dowód na to że generalnie nie ma nic przeciwko, ale rodzina to co innego. Ostatnie – a kto Panu dał prawo do oceny ? Słucham ? Jakim prawem ?

    • Może art. 54 Konstytucji dał Autorowi prawo do oceny (czyt. wyrażania poglądów).

  14. jestem heterotzn bylam,teraz jestem stara,popieram WAS HOMO calym sercem,wychowalam sie w Polsce lat 50,60.w malzenstwie jak wtedy to bylo konieczne homo-hetero.cala rodzina i sasiedzi nie zwazajac na to ze mam za maly dostep do wiedzy na ten temat oczekiwala odemnie wspolczucia dla mamy i nienawisci dla ojca,ktory byl podobno pedal,ale jako ojcu nie moglam mu nic zarzucic.przez lata przezywala ich wspolne nieszczescie…i po co to ylo komus potrzebne.LUDZIE DAJCIE INNYM ZYC JAK ONI CHCA;MOZE BEDZIE MNIEJ NIESZCZESCIA I NIENAWISCI::i mnie mozecie pocalowac wstygnaca hetero dupe…jako Argument ta nienawisc doprowadzila do samobojstwa mojego brata i morderstwa na ojcu.trzymajcie sie a ta organizacja tata..mama….. jest czyms najbardziej nieludzkim i rozsiewajacym nienawisc.jestem przeciwko.

  15. Pingback: "Kato-autorytety, pocałujcie mnie w...." by Piotr Grabarczyk

  16. Jestem homoseksualny… ale… będąc osobą o orientacji homoseksualnej nie oznacza jednak, że muszę homoseksualnie współżyć i w ogóle współżyć. Wylewa Pan na kogoś wiadro pomyj, jeśli chodzi o pewne wcześniejsze epizody z życia. A wie Pan, że każdy może w końcu zrozumieć swój błąd i zejść ze złej drogi? Maria Magdalena też kiedyś będąc kobietą nierządną weszła w końcu na drogę świętości, bo się nawróciła. Ważne by to dostrzec a nie zawzięcie trwać w błędzie. Na tym polega chrześcijaństwo. Pana drażni nauka Kościoła dotycząca tej kwestii ale jest ona oparta na Piśmie Świętym i żadna tendencja społeczna czy liberalna zmiana ze strony nawet samej hierarchii kościelnej nie doprowadzi do tego, że grzech przestanie być grzechem w oczach Bożych.

    • Ale ja nikogo, kto wierzy w katolickiego boga i przejmuje się jego dogmatami, do grzechu nie namawiam 🙂 Chyba, że coś mnie ominęło i tolerowanie i szacunek do drugiego człowieka, niezależnie od jego wyborów, jest czynem w waszej religii zabronionym…

      • A czy pani Dominika tutaj komuś ubliża? Nie, nie obraża nikogo. Brak poparcia nie oznacza braku szacunku. Jak się okazuje pewne oczywistości muszą być przypominane w przestrzeni publicznej a to chociażby z tego względu, że jak się okazuje – spora część społeczności LGBT optowałaby za zmianami w doktrynie katolickiej (wskazując iż jest ona homofobiczna) albo Ci z nich, którzy pozostają religijni uważają, że jak najbardziej można łączyć aktywność homoseksualną z praktykowaniem katolicyzmu. Jest to jawna sprzeczność i dlatego m.in. z tych powodów występuje się w obronie fundamentalnych prawd religii katolickiej. W przeciwnym razie mogłyby one zostać rozmyte i mylnie potraktowane. Rozumiem jeśli chodziłoby o formę czy wulgarny sposób przekazu ale nie może mieć Pan pretensji co do zasady. Skoro dla Pana to nie ma znaczenia (tzn. pojęcie grzechu) to nie powinno być to dla Pana również powodem do obrażania kogoś.

    • Jestem hetrosekualny ale nie głupi.
      Ja bardzo przepraszam ale bóg nie wymyślił internetu. auta, bomby atomowej. Jeżeli tym urażam czyjeś chrześcijańskie uczucia i jego skrępowaną wiarą i seksualność to mam to głęboko w moim poważaniu.

      Hetero-, bi-, a- i homoseksualizm nie jest problemem lub chorobą.

      Tylko taki idiotyzmem jak to piepżenie że jest tylko jeden wielki miłościwy litościwy pan i zaprzeczanie tego swym zachowanie i poglądami.

      Uwierz w boga a nie w kośćiół.

      Daj mi w mordę po śmierci. Dzieki

      • Błagam, jak Pana syn będzie „chory” na homoseksualizm, to niech go Pan nie wysyła na terapię. Przeżyłem to. Nie polecam. Moi rodzice, mocno wierzący, zrozumieli w pewnym momencie swój błąd „nakierowywania mnie na właściwe tory” i dziś tworzymy szczęśliwą rodzinę. Tylko dlatego, że po prostu mnie bezwarunkowo pokochali i przestali chcieć mnie zmieniać. I nie uznają mnie za chorego!

  17. czytam, czytam i coraz większe zdumienie mnie ogarnia… Z jednym zdaniu „przyjaźnię się z paroma gejami”, a w kolejnym „adopcja przez gejów to przesada”. Nie rozumiem, jak można się „przyjaźnić” z kimś bezwartościowym, bo rozumiem, że wychowanie dzieci polega na przekazaniu im pewnych wartości, wartości o wysokiej jakości. Taką mamy tolerancję :/

    Rozumiem Panie Piotrze większość argumentów dotyczących „pouczania” przez wątpliwe autorytety, nie zgadzam się natomiast z obrzucaniem ich błotem z przeszłości.
    Kolega powiedział kiedyś, że nie rzuci palenia, bo boi się, że stanie się ekstremistą niepalącym. Zgadzam się z nim, jest taka prawidłowość – jak już się ktoś „nawróci”, to chciałby żeby wszyscy się nawrócili. Może i p.Dominika tak ma i dlatego angażuje się w obronę małżeństwa, choć ja osobiście zagrożenia nie widzę.
    Pisze Pan o szacunku do drugiego człowieka „niezależnie od jego wyborów”. Nie znajduję szacunku dla wspomnianej p.Dominiki w pańskim artykule.

    Adopcja – marzy mi się, aby dzieciaki trafiały tylko do takich domów, w których jest miłość i zrozumienie. Naprawdę nie ma znaczenia, kto komu tę miłość okazuje.
    Pewnie jak większość tu piszących, zostałam ochrzczona, razem z całą klasą w podstawówce przystąpiłam do pierwszej Komunii i przeszłam przez cały proces wpajania wiary. Jednak moi rodzice nie uczyli mnie piętnowania „innych”, wpajali mi, że najważniejsze jest przykazanie miłości. Do tej pory nie rozumiem dlaczego nie znalazło swego miejsca w dekalogu 😉
    Mimo wysiłków rodziców, nacisków środowiska i ogromnego wpływu KK na moje wychowanie, jestem zdania, że każdy odpowiada za swoje czyny, tj. kobieta może zdecydować o aborcji, każdy ma prawo do związku z kim chce (przecież homoseksualiści nie chcą ślubów kościelnych!), dzieci można lubić bądź nie – choć moja Mama twierdzi, że punkt widzenia się zmienia jak ma się swoje, a bardziej dosadnie: z dziećmi jak z gazami, własne nie śmierdzą;)
    Tak więc drodzy homoseksualiści, trzymam kciuki za powodzenie w zmienianiu świata na bardziej tolerancyjny, bo jak kiedyś będę miała dziecko, to chciałabym aby nie musiało walczyć o równouprawnienie z piórami w d*pie.

  18. No pojechał pan po całości same wyzwiska i obelgi mówi pan o szacunku a sam obraża innych i proszę nie wrzucać wszystkich katolików do jednego worka bo ja jako wierzący nie mam problemu z tym jaką kto ma orientację i nikomu do łóżka nie zaglądam czy musimy ciągle jechać na tym podziale i wzajemnym jechaniu na siebie ?

  19. Nie rozumiem…W jaki sposób małżeństwa osób tej samej płci mają zagrażać małżeństwom hetero,że aż potrzeba ich bronić? Niech każdy wiąże się z kim chce! Czyżby katolicy zapomnieli że ich bóg dał każdemu człowiekowi wolną wolę?

  20. Pani Figurska na straży rodziny… Świat się kończy. Tak bardzo teraz walczy o rodzinę, że była uprzejma spuścić łomot koleżance po fachu, za to, że nazbyt angażowała się w sceny miłosne z jej mężem. Na męża napuściła zbirów, żeby nie zapomniał co to prawdziwa wierność. Stracił ząbek przed premierą i trochę godności chyba też… A wszystko działo się – nomen-omen – w Toruniu…

  21. Ktoś powinien autorowi powiedzieć, że ataki ad persona to po prostu moralne dno. W tym tekście nie ma prawie niczego, co nie świadczyło by źle o piszącym. I ktoś to lajkuje? Poza tym to zupełnie niezgrabna próba oparcia warości chrześcijańskich na osobach, które te wartości głoszą. Nie ma tu związku logicznego. To tak jak by powiedzieć, że wokalista śpiewając nie swój tekst, pisze go na nowo po swojemu. Nie tak nie jest. Wartości są wartościami i to z nimi należy dyskutować, aby to miało jakieś znaczenie, a nie atakować ad persona. To nic nie wnosi do tematu i sam autor pewnie nie chciał by być osobiście atakowany. Więc dlaczego sam atakuje? Dla mnie wygląda to na niespójny światopogląd. Amen.

    • Idąc Twoim tokiem rozumowania, np. Łukaszenka mógłby wystąpić w spocie promującym wolność wypowiedzi i wszystko byłoby ok. Czyli wiarygodność i autorytet nie mają żadnego znaczenia…? Hmmm… Specyficzny rodzaj logiki.

  22. Ja się śmieję… leżę pod stołem:) cierpliwości życzę do katotalibanu 😀

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *