10 piosenek Reni Jusis, które udowadniają, że jest królową muzyki tanecznej

0

W tym roku czeka nas kilka ekscytujących premier muzycznych i to zarówno na rynku polskim, jak i zagranicznym. Jedną z tych, które w opór mnie jarają, jest nowa płyta Reni Jusis. Jej ostatni krążek ukazał się wprawdzie niespełna dwa lata temu, ale wcześniej zafundowała nam jeszcze dłuższą przerwę, wciąż mam ogromny niedosyt i chcę więcej! Wszystko wskazuje na to, że kolejny album wskoczy na półki sklepowe w drugiej połowie tego roku, ale singiel to chyba kwestia tygodni – na Instagramie Reni pojawiło się ostatnio kilka zdjęć z planu do teledysku, a podczas Spring Break Festival utwór zadebiutował nawet na żywo. Z tego co udało mi się wykminić, szykuje się totalny sztos i elektroniczna Reni, którą dobrze znamy i kochamy! A dla tych, którzy nie pamiętają albo zdążyli zapomnieć, krótkie przypomnienie jej najlepszych kawałków. Ranking jest oczywiście mega subiektywny, więc jeśli macie inne zdanie w tym temacie, nie rzucajcie się na mnie z łapami i wypiszcie swoje propozycje w komentarzach. Bo we mnie tyyyyle miłości… 😉
 
Niemy Krzyk – moja ulubiona piosenka Reni EVER. To jest ten rodzaj muzy, o którym już wspominałem tutaj na blogu tj. crying on a dance floor. Z jednej strony mocny, wręcz taneczny bit, a z drugiej gorzki tekst i melancholijny wokal. Kocham takie połączenia! Do utworu powstał bardzo oryginalny klip, w którym gwiazda wciela się w tancerkę zespołu ludowego zrobioną w bambuko przez swojego faceta. Czyli życie, bo Reni tylko o życiu śpiewa.
 

 
Ostatni raz (Nim Zniknę) – jedna z największych perełek w dyskografii RJ i bez wątpienia numer, który – podobnie zresztą jak cały album Trans-misja – wyprzedził swoją epokę o kilka długości. Słuchając go dzisiaj, aż ciężko uwierzyć, że ma już 15 lat! Wokal, produkcja, klip – wszystko jest tutaj na światowym poziomie. A ten moment w teledysku, w którym Reni depcze pączka i ździrzy się na stole… ICONIC.
 

 
Kto pokocha – kontynuując trochę wątek płaczliwego parkietu, czas na absolutny break-up song. Hipnotyzuje jak pozytywka i łapie za serce, chociaż klimat jest iście kosmiczny. Nie będę ukrywał, wylało się przy tym trochę łez mając nastoletnie, złamane serce. Do piosenki nie powstał nigdy oficjalny teledysk, ale jacyś zapaleni fani Reni stworzyli do tego swój obrazek i ja to absolutnie szanuję.
 

 
Mixtura – dobra, koniec z płakaniem, czas zapierdalać na densflor! A kto Mixtury tej spróbuje, jego ciało eksploduje… To jest klubowy banger na jaki Polska w 2006 roku nie zasługiwała, a przecież wtedy na świecie królowała Madonna z „Confessions On A Dance Floor” utrzymanym w bardzo podobnym klimacie. Na szczęście, honor uratowali geje, którzy kręcili do tego dupkami w klubach. Bardzo żałuję, że Reni nie pokusiła się o teledysk, ale liczę, że kawałek dostanie drugie życie na trasie koncertowej promującej nową płytę, bo totalnie na to zasługuje.
 

 
Leniviec – jeden z tych utworów, który dostał od Reni dwie szanse. Oryginalnie, „Leniwiec” znalazł się na debiutanckiej płycie artystki i wówczas był to funkowy, przyjemnie bujający kawałek. Osiem lat później Reni postanowiła ponownie zinterpretować tę piosenkę na albumie „Magnes” i to tak konkretnie, bo świeżo przechrzczony „Leniviec” stał się totalnie odjechanym klubowym hiciorem i zaprawdę powiadam wam – jeśli to kiedykolwiek usłyszę na imprezie to… gdybym miała suknię, zdjęłabym ją. BEZ WAHANIA!
 

 
Ocalę Cię – jak Reni zrobi cover, to nie ma bata. Przebój zespołu 2plus1 to na papierze ciężki orzech do zgryzienia, bo już w oryginale to bardzo klimatyczny i charakterystyczny kawałek, a zremiksowanie go w taneczny szlagier zwiastowałoby kompletną katastrofę… Ale nie u Reni! Wokalistka okrasiła „Ocalę Cię” hipnotyzującą elektroniką i podobnie jak w pierwowzorze, partia „Jesteś jak dziecko błądzące we mgle…” to miód na uszy i muzyczny orgazm! Więcej takich coverów, a świat będzie lepszy.
 

 
Kilka prostych prawd – Reni ma fantastyczną rękę do tekstów o miłości, bo operuje zgrabnymi metaforami i mimo dość prostych środków wyrazu, trafia w samo sedno. Do grona tych ujmujących prostotą i duszą utworów z pewnością należy „Kilka prostych prawd”, bo nie wiem jak wy, ale ja przy „Codziennie jesteśmy mądrzejsi, piękniejsi… To miłość emanuje z naaaas” jestem już miękki, a motylki ostro penetrują mi żołądek. I ten klip! Mam swoją teorię na ten temat – Reni jest tu w jakiejś burzy odpadków, które na moje oko symbolizują to, że na drodze do szczęścia każdej kobiety pojawia się sporo śmieci, ale na końcu czeka ON. W przypadku Reni – Tomek Makowiecki, ale nie wszystkim się pewnie tak poszczęściło.
 

 
Zombi Świat – przed włączeniem płyty „Bang”, która ukazała się po siedmiu latach nieobecności Reni na rynku, serce biło mi mocniej, bo bardzo chciałem, żeby dobrze. I było, uff! Wiecie, ja słucham dużo popowej muzy, łatwo mnie skusić lotną melodią czy bitem, ale czasami jest tak, że człowiek potrzebuje jakości i klasy. I to się u Reni dostaje. Może dlatego, że w jej przypadku za talentem idzie też wykształcenie muzyczne? A to nie jest taka prosta sprawa w polskim show-biznesie. „Zombi Świat” to fantastyczny mix klimatu lat 80-tych z posmakiem nowoczesnej elektroniki i jak zawsze hipnotyzującym refrenem i oryginalnym klipem.
 

 
Okej, a na koniec dwa utwory, których absolutnie nie trzeba przedstawiać i jeśli są jeszcze na świecie ludzie, którzy ich nie słyszeli… Czy wy w ogóle możecie powiedzieć, że żyjecie?
 

 

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here