Górniak i Margaret nie mogą jechać na Eurowizję!

12

Na wstępie chciałbym zaznaczyć, że totalnie nie znam się na Eurowizji. W ostatnich latach w całości obejrzałem tylko zmagania z 2014 roku, a z zeszłorocznego pamiętam tylko tyle, że śpiewała tam kapela z upośledzonymi muzykami. Coś tam poczytałem, ale nie miałbym śmiałości dyskutować z ekspertami. Szczęśliwie jednak żyję w kraju, w którym jest 40 milionów wszelkiej maści specjalistów, więc mimo wszystko swoje trzy grosze do dyskusji dorzucę.

Jeśli spojrzeć na medialną wrzawę wokół krajowych eliminacji to nie ma wątpliwości, że tak naprawdę liczą się tylko trzy nazwiska: Górniak, Margaret i Szpak. Oczywiście, dla dobra rywalizacji będzie super, jeśli pojawią się czarne konie, szczególnie tak śliczne i utalentowane jak np. Natalia Szroeder, ale na mój gust wspomniana trójka jest nie do ruszenia. Niestety, mam też przeczucie, że dla dwójki z nich wyjazd do Sztokholmu może skończyć się niezbyt wesoło z prostego powodu. Bo jesteśmy niezłymi zjebami.

Decyzja o udziale Górniak w eliminacjach wydawała mi się nieprawdopodobna. Pomyślałem sobie: słodki Jezu w malinach, po co tej kobiecie ten konkurs? Jest już ikoną, legendą, historyczne 2. miejsce z 1994 roku to opoka i tarcza nie do ruszenia przez krytyków i malkontentów, którzy lubią sobie czasami napisać, że Edyta jest już tylko celebrytką albo nigdy nie nagra już wielkiego przeboju. Teraz jednak oceniam ten krok w kategoriach wielkiej odwagi, bo nie da się ukryć, że nazwisko Górniak wciąż elektryzuje i rozbudza nadzieje na wielki triumf. „Grateful” to bardzo dobry utwór, który na żywo może tylko zyskać. Tego głosu w Europie nie będziemy się wstydzić, ale co jeśli nie wprawi on w zachwyt milionów, jak 22 lata temu? Co jeśli Edyta wróci z jakimś przeciętnym miejscem i wynikiem poniżej wyśrubowanych oczekiwań? Ano ja wiem co. Zmieszamy ją z gównem, sprowadzimy cały dorobek do tego jednego rozczarowania i obwieścimy koniec kariery. Zapominając jednocześnie, że świetna piosenka i imponujący wokal nie gwarantują na Eurowizji niczego, bo to konkurs wykraczający daleko poza prezentację muzyki. Ona na to po prostu nie zasługuje, bo drugiego takiego głosu mieć już nie będziemy.

Podobny los czeka moim zdaniem Margaret. Zgłosiła taką petardę, że Rihanna powinna gryźć się w jointa, że nie ma takiego numeru na swojej nowej płycie. „Cool Me Down” to hit od pierwszej do ostatniej sekundy. Pamiętam, jak kilka lat temu zastanawiałem się, kiedy na polskim rynku pojawi się piosenkarka pop, której single będą bez cienia wstydu sąsiadować na playliście z hitami amerykańskich gwiazdek. Gośkę za granicą zauważyli już przy jej debiucie, więc przyjmujemy z automatu, że w Sztokholmie byłby to dodatkowy atut. Niestety, Margaret przejęła po Górniak stygmat wielkiej nadziei na to, że zobaczymy Polkę na światowych listach przebojów. Eurowizja byłaby doskonałą szansą, aby przekonać się, czy tak rzeczywiście jest. I znów – jeśli okaże się, że jednak będzie miejsce 20, a nie 1 albo 4? Takie potknięcia złamały już niejedną karierę, zupełnie niepotrzebnie. Nieco niższą pozycję Cleo sprzed dwóch lat tłumaczyliśmy tym, że europejska pedaliada nie chciała polskich cycków i miejsce w czołówce zabrali nam jurorzy. W tym roku pokombinowano trochę przy tym systemie i tej wymówki mieć nie będziemy. A jestem przekonany, że Margaret, z Eurowizją czy bez, karierę zagraniczną i tak zrobi. Bo to rakieta dziewczyna i ma wokół siebie tak kapitalnych ludzi, że to tylko kwestia czasu.

W tej sytuacji nic do stracenia nie ma tylko Michał Szpak. Nie wierzyłem, że on się jeszcze kiedyś ogarnie, bo pierwsze lata jego kariery to była jakaś komedia pomyłek, ale udało się i chłopak ma w końcu coś do zaprezentowania jako artysta. „Colours of Your Life” to sprytnie skrojony pod Eurowizję kawałek i fajny wizual do tego mógłby nawet zagrać na scenie na tyle, że byłaby szansa na wylądowanie na jakimś przyzwoitym miejscu. Tylko coś mi mówi, że przyzwoite miejsce w przypadku Szpaka to będzie TOP15 i wszyscy będą happy. Koleżanki z poprzednich akapitów takiego komfortu nie mają.

Reasumując, nie chciałbym, żeby do Sztokholmu jechała Edyta albo Margaret, bo jeśli nie zawojują Europy, to po powrocie do kraju czeka je piekło. A jest taka szansa, mimo że są piękne, utalentowane i mają w rękawach potencjalne eurowizyjne hity. Tylko to nie zawsze wystarczy, trzeba mieć jeszcze szczęście. A my, jako publiczność, temu szczęściu niezbyt często chcemy pomagać. Na Eurowizję od lat wysyłamy z entuzjazmem, czekając potem z wypiłowanymi pazurkami, żeby dojebać, bo „znów słabe miejsce”. Chciałbym się mylić i mam nadzieję, że tym razem, niezależnie kto pojedzie nas reprezentować i z jakim wynikiem wróci, będziemy się cieszyć, że miliony fanów muzyki usłyszą naszego artystę. To i tak bardzo dużo!

 

12 KOMENTARZE

  1. Poniekąd się z Tobą zgadzam. Obserwuję ten konkurs od prawie 13 lat. Mniej więcej wiem co może się spodobać Europie, chociaż nie zawsze tak jest, że przed konkursem piosenka staje się hitem a nie wygrywa Eurowizji. Ale na przestrzeni ostatnich lat można zauważyć tę zmianę od początku do końca stawiani są faworyci, którzy wygrywają a piosenki są granę w stacjach radiowych(„Heroes”,”Euphoria””Satellite”). I tak to jest w przypadku Margaret. Piosenka idealnie pasuję na ten konkurs. U bukchmacherów stawiana jest jako zwycięzca konkursu. Tak samo europejscy fani stawiają na naszą wygraną z tą piosenką. Grana jest również w stacjach radiowych, więc o czymś to świadczy. Obawiam się tylko o jej występ na żywo, jeżeli dobrze zaśpiewa 5 marca oddam na nią swój głos 🙂
    A co do Edyty i Michała, hmmm… byłem w szoku jak Edyta się zgłosiła. Pomyślałem sobie tak jak Ty: na cholerę ona tam się pcha. Przecież dwa razy nie wchodzi się do tej samej rzeki, no chyba że ma hit. Czekałem na premierę piosenki iiii… trochę się zawiodłem. Piosenka sama w sobie nie jest zła-nastrojowa, na żywo zdecydowanie lepiej będzie brzmiała, ale to już nie to samo co 1994 roku i chyba za spokojna na ten konkurs, musi się coś dziać na scenie jak dla mnie. I myślę, że jakby pojechała to nie osiągnie sukcesu, a musiałaby wygrać lub zająć przynajmniej 2 miejsce, żeby nie było porażki. A z tą piosenką daje jej jedynie szanse na miejsce w TOP 15.
    Michał dobry wokalista, piosenka też dobra. Jest osobą kontrowersyjną, więc jak najbardziej wpisuję się w konkurs. Tylko czy Europa doceniła by Michała? Nie jestem jakoś przekonany….
    Podobają mi się również utwory Doroty Osińskiej i Kasi Moś 🙂
    Na razie poziom piosenek na Eurowizję jest słaby. Jedynie co mi się podoba to piosenka niemiecka i hiszpańska(Jamie-Lee Kriewitz „Ghost”, Barei „Say Yay!”)
    Myślę, że Margaret byłaby najlepszą opcją, a wstydu na pewno nie będzie.
    Pozdro! 🙂

    • Uważam, że albo miała coś z odsłuchem albo to wina czegoś innego, bo słyszałem Margaret na żywo nie raz i potrafi zrobić wielkie show!

  2. Zgadzam się, że to duże ryzyko, żeby na Eurowizji zaśpiewała Edyta, acz ja bardzo chciałbym ją tam usłyszeć. Ze świetną grą świateł, w czarnej sukience, w takiej w której wykonała fenomenalne „Tomorrow never dies”, niesamowity głos, świadomość języka i artystyczna osobowość. Jeśli Górniak, jak piszesz, nie zajęłaby miejsca w TOP5, a nieszczęśliwie w TOP20, to nie byłaby to jej wina i nie wiem czemu mielibyśmy ją obsypać błotem. Zawsze znajdą się ludzie, którzy będą „hejtować” – taki klimat, ale są też i tacy, którzy rozumieją, że pojechała artystka ze świetnym głosem, akcentem i wrażliwością, pokazując to, co ma najlepsze, a jeśli nie wygrała, to nic się nie stało.

  3. Piosenki fajne ale jak dla mnie zadna z nich nie nadaje sie na eurowizje. :/ w porownaniu do zeszlorocznego Heroes to zostaja daaaaaleko w tyle :/

  4. Całkowicie zgadzam się z tym wpisem, poza fragmentem dotyczącym Margaret. Niestety jak dla mnie (a na szczęście Bozia obdarzyła mnie słuchem muzycznym) ta dziewczyna nie potrafi dobrze śpiewać. Śpiewa baaardzo przeciętnie, co niestety nie uczyni z niej artystki, dlatego też nigdy wobec niej nie użyję takiego słowa, chyba, że podszkoli na tyle swój warsztat, iż faktycznie stwierdzę, że wokal poszedł na przód. To raz. Dwa, wszyscy zachwycają się nowym kawałkiem. W porządku, jest taneczny, rytmiczny, tylko czy nikt nie słyszy, że tam połowę, jak nie więcej roboty odwala mastering? Zatem jaka tu mowa o piosenkarce, która może podbić Europę, a nawet świat? Moim zdaniem nie ma na to najmniejszych szans i jeszcze wspomnicie moje słowa.

  5. Konkursem interesuję się od 2003 roku i powiem tak – nigdy nie mieliśmy tak dobrej propozycji jaką jest „Cool Me Down”. Nawet jeśli Margaret nie zajmie miejsca w pierwszej 10tce (bo takie miejsce moim zdaniem powinno satysfakcjonować Polaków), to nic nie straci. Na krajowym podwórku na pewno będą ją trochę linczować, ale zyska rozgłos w Europie. Margaret ma charyzmę, look i pomysł – jestem pewien, że zostanie dostrzeżona w krajach Europy Zachodniej. Do tego nowy system głosowania, który jest zdecydowanie nam na rękę. Tego się nie da zepsuć.

  6. Rozpoczynanie „artykułu” od „podkreślam, że się na tym nie znam”. sprawiło, że na tym zakończyłam lekturę. Jeżeli ktoś chce poczytać kogoś, kto się zna – polecam blog dekulturator.pl

  7. Dziwię się że nie bierzesz pod uwagę Doroty Osinskiej. To nie jest celebrytka, wokół niej nie jest głośno ,A na pewno nie tak jak wokół wymienionych powyżej. Jednak uważam, że jej utwór i jej wokal powala na kolana, skłania do refleksji i działa niewiarygodnie na emocje ! Według mnie ,facet przebrany za babę,, ujął wszystkich swoim wyjątkowym głosem , a wygląd to tylko oprawa, element dodatkowy. Gdyby show liczyło się w Tym konkursie Cleo i jej cycate koleżanki były by w pierwszej 3. Liczy się głos i serce jakie artysta wkłada w utwór , wykonanie. Idąc za głosem stawiam na Dorotę ! 😉

  8. Z tego co czytałem na http://eurovisionworld.com Margaret jest w tym roku faworytką i Polska jest obstawiona przez bukmacherów na pierwsze miejsce jeśli pojedzie właśnie ona. Szczerze mówiąc wierzę, że to właśnie jej się uda wygrać to po raz pierwszy. Trzymam za nią kciuki.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here