Gwiazdy bez kija w tyłku tylko na tej imprezie. Dziubasy, prezenty i morze alkoholu [FOTO]

11

 

Każda grupa zrzeszająca ludzi pod jakimś konkretnym wezwaniem ma taki dzień w roku, na który czeka z wypiekami na twarzy. Katolicy mają Boże Narodzenie, geje premierę nowego singla Rihanny, Justyna Steczkowska amnestię punktów karnych z prawa jazdy, a dziennikarze show-biznesowi ramówkę Polsatu. Wiem, wiem, ostatnio brandzlowałem się bezwstydnie przy imprezach TVN-u, ale w rankingu ramówkowych spędów przewodzi żółte słoneczko carycy Niny Terentiew. Bo tu nigdy nie ma przykrych niespodzianek i ich imprezy to jak oglądanie „Titanica” – dokładnie wiesz jak to się skończy.

Tradycją jest już miejsce prezentacji jesiennych propozycji stacji. Klub Endorfina budzi we mnie tylko ciepłe wspomnienia, a w ustach mam automatycznie smak wódki na sam dźwięk tej nazwy. Ale to nie dlatego tak bardzo lubimy ramówki Polsatu, bo przecież darmowy alkohol jest praktycznie na każdej imprezie – ostatnio nawet na evencie promującym zabawki dla dzieci serwowano zimnego browara, więc trend ten tylko przybiera na sile. To jedyna stacja, na której ramówkach nie ma wszechobecnej spiny, kijki umiejscowione zazwyczaj od anusa po same potylice magicznie znikają, a laski popierdalają w szpilkach po trawie. W obu interpretacjach trawy.

Czwartkowa prezentacja rozpoczęła się od krótkiego wstępu w wykonaniu nieśmiertelnej Niny Terentiew, który doskonale oddaje politykę stacji. Polsat nie sili się na wymyślanie telewizyjnego koła, nie bierze udziału w wyścigu o zgromadzenie jak największej liczby pierwszoligowych gwiazd na metrze kwadratowym. Polsat gra po swojemu. Kontynuuje formaty, które robią dobre wyniki tj. „Taniec z gwiazdami” czy „Twoja Twarz Brzmi Znajomo”, raczej nie kończy popularnych seriali i przede wszystkim stara się gwiazdy wykreować, a nie tylko eksploatować te już mocno osadzone na celebryckiej mapie. Trochę takie podejście w stylu „Nie wiecie, kim są ci ludzie? To właśnie teraz się dowiecie!”. Terentiew nie ukrywa też, że mocno stawia na tych, którzy klikają się w sieci i potencjalnie mogą przyciągnąć przed telewizory widzów raczej rzadko bratających się z ekranem telewizora. W tym szaleństwie jest metoda, bo choć z sezonu na sezon coraz głośniej narzeka się, że „co to za gwiazdy, ja ich nie znam”, to słupki oglądalności trzymają satysfakcjonujący stację poziom.

Po części oficjalnej przyszedł czas na wywiady i niczym nieskrępowaną zabawę. Patryk Pniewski postanowił zabawić się w świętego Mikołaja i rozdawał (nie)przypadkowym ludziom t-shirty z autorskiej linii, którą niedawno zaprojektował. Trochę się rozczarowałem, bo dziubas zapodał mi ją w pudełku przypominającym pizzę, więc liczyłem na jakąś sprośną pepperroni, no ale bluzeczka też na propsie. Szczególnie, że widnieje na niej hasło, z którym wybitnie się identyfikuję – „Nie gwiazdorzę”. Asia Opozda jak zwykle miała niespożyte pokłady energii i ironicznie komentowała rzeczywistość, choć, ponownie, nie mogę za bardzo tutaj nic oficjalnie cytować. Moje serce zdobyła Misheel Jargalsaikhan, choć nawet na trzeźwo nie jestem w stanie wymówić jej przepięknego nazwiska. Misheelka to jest super laska, ładna, uśmiechnięta i ma takie poczucie humoru, że nawet Ola Szwed wypada przy niej blado. Hehe. Rozmowy na temat „Rodziny zastępczej” zniszczyły mi wprawdzie dzieciństwo, bo Misheel zdradziła nam, że słynny serialowy pies Śliniak był w rzeczywistości grany aż przez osiem różnych zwierzaków, ale i tak trzymam za nią kciuki w „Tańcu z gwiazdami”, bo podobno wywija na parkiecie jak dzika.

Jeśli chodzi o mój kącik heteroseksualny to wczoraj serce zabiło mi mocniej na widok Pauliny Sykut i Klaudii Halejcio. Paulina wygląda tak pięknie przy nadziei, że jeśli to tak działa na wszystkich, to poważnie rozważam zajście w ciążę. Klaudia natomiast to po prostu poezja, jak sobie dojebie smokey eye i koronkę, to wszyscy nagle chcemy być Tomkiem Barańskim. Szok! Tropem koronkowym poszły też wczoraj Ula Dębska i Karolina Gorczyca. Ta druga jest wybitnie niefotogeniczna, bo na zdjęciach bywa bardzo średnio, a na żywo to super dupa. Do tej kategorii na legalu wjeżdża też Grażyna Wolszczak. Nie wypada kobiecie wypominać wieku, ale Graża dobija już do sześciu dych, wyglądając przy tym na trzy. Jak ona to robi?! Muszę tę tajną recepturę wysłać mojej Madonnie, bo lasce ewidentnie przydadzą się korepetycje od naszej zjawiskowej rodaczki. Chciałbym napisać coś miłego o Joannie Liszowskiej, ale jej chyba zabrali nie tylko prawko, ale i poczucie humoru. Szkoda! To pewnie dlatego, że nie mogła sobie nic chlapnąć, ale Adaś Zdrójkowski, ledwo 16-letnie dziecię, też wczoraj nie mogł, a jednak się bawił. Lisza, popraw się…

Ja również niespecjalnie mogłem wczoraj okupować open baru z uwagi na weekendowe podróże, które mnie czekają, a wymagają ode mnie pewnej trzeźwości umysłu, ale na szczęście w moje ślady nie poszedł nikt i z tego co mi szepczą dobre dusze, zabawa trwała do tzw. późnych godzin nocnych. Ja musiałem zwijać się niestety już w okolicach pierwszej, a na pożegnanie wręczono mi małą skrzyneczkę z jabłkami. Z uwagi na szeroko zakrojone oszczędności zdecydowałem się nawet wracać w swoim srebrnym obuwiu komunikacją miejską, co o tej porze budziło pewne kontrowersje. Jest nawet pamiątkowe zdjęcie.

Fotorelacja tym razem pozostawia trochę do życzenia, ale regularne kursy do baru i bufetu nie sprzyjały sesjom zdjęciowym. Do następnego i pozdrawiam Polsat całym moim serduszkiem. Love!

9 1 3 4 2 5 10 6 8 11 12 14 15 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 33 34 35 36 37

11 KOMENTARZE

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here