Disneyland dla samców: piersi, pupy, usta i Magda Gessler czyli impreza Playboya [FOTO]

7

 

Nigdy jakoś specjalnie nie czułem się potencjalnym odbiorcą imprez organizowanych przez magazyn Playboy. Cycki mnie nie kręcą, króliczki też średnio, a już tym bardziej samochody. W tym roku postanowiłem jednak się przełamać i w poniedziałkowy wieczór zagościłem w murach pałacyku na Foksal 7 na „Samochód Roku Playboya”. Co więcej, absolutnie nie żałuję! Silikonowy cyc ścielił się gęsto, stężenie kolagenu oscylowało w granicach niekontrolowanego wybuchu, a tyle nagich pośladków ostatni raz widziałem, gdy… Nieważne.

Żeby nie było – nic nie mam do poprawiania urody. W swoich fantazjach, nie popartych niestety stanem konta, odwiedzam gabinet chirurga i wyszczuplam nos, wszczepiam implanty klatki piersiowej i robię sobie takie kości policzkowe, że można na nich łupać orzechy. Spora część żeńskiej publiki, która zawitała na wczorajszą imprezę, faktycznie przekuła takie fantazje w czyny, dzięki czemu poczułem się na chwilę jak w reality show Kardashianek, gdzie botoks jest producentem wykonawczym. I choć podobają mi się takie poprawione i wulgarne ulicznice to nie ma co się oszukiwać, że na ich tle najjaśniejszym blaskiem świeci naturalność. I tutaj pozwolę sobie wylizać z góry na dół koleżankę, bo dołożyła wczoraj do pieca na grubo. Basia Pasek w przylegającej czerwonej sukience skradła sporo spojrzeń i choć z ujawnionych na publiczny ogląd części ciała można wymienić tylko dwie nogi, to i tak seks aż kipiał. Cztery dziesiątki ode mnie, dziękuję, pozamiatane. Mam też nadzieję, że inne dziennikarki i koleżanki z szeroko pojętej branży medialnej ani przez chwilę nie czuły żadnych kompleksów, bo choć wczoraj były w dużej części nobliwie zakryte, przebijały swoje porozbierane rozmówczynie wdziękiem po stokroć. Ale ja dziewczyny kocham was wszystkie, nieważne czy po tuningu czy bez.

Ciężko jednak o takie wysublimowanie w pojmowaniu kobiecej urody posądzać zgromadzonych licznie panów, którzy rozmarzeni wodzili wzrokiem za gąskami, oblizując się na widok kolejnych „Playmates”. A tych nie brakowało, szczególnie, że ich szeregi zasiliło też kilka bohaterek okładkowych Playboya, że tak powiem zgrabnie, lat minionych. Zła wiadomość jest taka, że monstrualny biust Igi Wyrwał jest już tylko melodią przeszłości, a dobra, że Monika Sewioło to wciąż żywy pomnik Big Brothera. Nie wiem, czy do kategorii aspirujących króliczków mogę zaliczyć panią Magdę Gessler, ale fakty są takie, że na imprezie się pojawiła, więc może kiedyś? Besos bez cenzury, przecież to aż się prosi!

Najbardziej zaskoczył mnie rozmach eventu. W ogrodach na Foksal gościłem już wielokrotnie, ale takiej balangi moje oczy jeszcze nie widziały. Pokaźna przestrzeń została zagospodarowana w stu procentach – ogromna scena, na której odbywała się licytacja aut to jedno, ale oprócz niej była jeszcze jedna, gdzie gości zabawiała występem m.in. Ruda z zespołem Red Lips. Do tego namioty z alkoholem, cateringiem, a nawet coś na kształt kwiaciarni. Organizatorzy postanowili sprzyjać rozmaitym gustom i choć można było nasycić się prostacką kiełbą, to w innej części czekały już bardziej wysublimowane dania. Kurczę, jednak na tym rozbieraniu można się dorobić, bo zazwyczaj próżno szukać takiego bogactwa na medialnych spędach, a tutaj… No wszystko Gucci. Organizatorzy podjęli się nieprawdopodobnie ambitnego zadania, ale sprostali mu śpiewająco. Podobnie jak Sławek Uniatowski i jego wykon „Can’t Feel My Face” – szacun, stary.

I na koniec hit. Paniom, które aspirowały do tego, aby dołączyć do niepokalanego grona króliczków Playboya, wręczano „Intensywny hialuronowy wypełniacz do ust”. Mnie to ominęło, ale czujnością wykazała się śliczna czytelniczka mojego bloga, na którą wpadłem buszując na sali z cateringiem. Dziękuję Ci dobra kobieto! Mimo szalonych tańców i niekończącego się dyżuru przy barze, tradycyjnie już wykonałem obszerną relacje zdjęciową. Kiss!

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 33 34 35 39 32 40 38 31 41 43 473736 42 45 44 46 49 48 50 51 52 53

7 KOMENTARZE

    • nie porównuję, bo na aloha jest klimat prawdziwej imprezy, jest zawsze dużo znajomych i jest po prostu melanż 😀 Playboy to jednak taka typowa impreza medialna i jeśli o nie chodzi to było naprawdę grubo 🙂

  1. Gdzieś to już tu pisałem w komentarzu ale napiszę jeszcze raz- fajny blog! Dobrze się go czyta! Bardzo podobają mi się wpisy o Madonnie i Varius Manx.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here