To on odkrył Madonnę! Wywiad z Markiem Kaminsem

2

 

Kilka lat temu, przy okazji kolejnej odsłony www.madonnanewera.net – najstarszego na świecie serwisu poświęconego Madonnie – wraz z Maćkiem Sanikiem, jego twórcą, wpadliśmy na pomysł robienia krótkich wywiadów ze współpracownikami gwiazdy. Ostateczny efekt w postaci cyklu „Voices” przerósł nasze oczekiwania, bo w ciągu kilku miesięcy udało nam się porozmawiać z ludźmi, którzy mieli ogromny wkład w karierę Królowej Popu. Ale ta najważniejsza rozmowa – z Markiem Kaminsem – nie ukazała się aż do dziś.

Mark Kamins był nowojorskim DJ-em, który w 1982 roku uwierzył w potencjał niepozornej blondynki i pomógł jej w podpisaniu kontraktu płytowego, produkując również jej pierwszy singiel „Everybody”. Rozmowę z Markiem przeprowadziłem w grudniu 2012 roku, a dwa miesiące później świat obiegła informacja o jego nagłej śmierci. Miał 58 lat. Madonna wystosowała oczywiście odpowiednie oświadczenie. „Jest mi bardzo przykro słyszeć o śmierci Marka. Nie widziałam się z nim od lat, ale gdyby nie on, mogłam nigdy nie zrobić kariery jako piosenkarka. Był pierwszym DJ-em, który grał moje demo, zanim jeszcze podpisałam jakikolwiek kontrakt płytowy. Uwierzył we mnie, zanim ktokolwiek inny to zrobił. Bardzo wiele mu zawdzięczam. Niech spoczywa w pokoju.” – napisała wówczas. Publikacja wywiadu w tamtym czasie wydawała się nie na miejscu, a kilka miesięcy później mój laptop uległ awarii. Teraz jednak w cudownych okolicznościach udało mi się odzyskać większość utraconych plików, a wśród nich zapis wywiadu z osobą, bez której być może świat nigdy nie usłyszałby o Madonnie.

Poniżej nasza rozmowa i jednocześnie ostatni wywiad Marka. Zapraszam do lektury!

Wiem, że opowiadałeś tę historię tysiąc razy, ale też muszę ją usłyszeć – jak poznałeś Madonnę?

Byłem DJ-em w klubie Danceteria, a Madonna tam tańczyła. Przychodziła tam bardzo często, podobnie jak wielu innych artystów. Oprócz niej pojawiali się też np. chłopcy z Beastie Boys. Wszyscy poznaliśmy się właśnie w Danceterii i tam to wszystko się zaczęło.

Pamiętasz moment, kiedy puściłeś „Everybody” w Danceterii po raz pierwszy?

To była sobotnia noc. Madonna wpadła do kabiny DJ-a z kasetą z tym kawałkiem. Pamiętam, że natychmiast ją puściłem i wszyscy w klubie od razu oszaleli na jej punkcie. To było coś! Potem zapytałem, czy mogę zająć się produkcją tego utworu. Zgodziła się, a reszta jest już historią.

Jako producent, który miał już w rękach demo, jaki miałeś pomysł na ten kawałek?

Moim celem zawsze jest stworzenie czegoś, co może trafić prosto na parkiet. Musi być dłuższe intro, potem ten moment kulminacyjny i tak dalej. Takie przynajmniej są moje założenia, gdy coś produkuję. Zawsze myślałem o tym, co sprawdzi się na parkiecie, jakie są zadania DJ-a w klubie i po prostu łączyłem te dwie rzeczy.

„Everybody” nie pojawiło się wprawdzie na głównej liście Billboard HOT 100, ale i tak jest to bardzo ikoniczny numer i przełomowy moment dla kariery Madonny.

To fakt, z tego co pamiętam to pojawił się dopiero na 102. albo 103. miejscu na Billboardzie. Wszyscy jednak pamiętają, że „Everybody” to po prostu świetny kawałek, a myślę, że w przemyśle muzycznym jest to rzecz najważniejsza – mieć w rękawie dobry utwór. „Everybody” stało się hymnem i to uniwersalnym, pozbawionym koloru. To nie była ani czarna muzyka, ani biała czy latynoska. I właśnie tak chciałem ten utwór wyprodukować, ponieważ od zawsze kocham najrozmaitsze rodzaje muzyki i szanuję kulturę muzyczną każdej narodowości. Dlatego było wówczas ciężko powiedzieć, jaki gatunek przedstawia „Everybody”. Chciałem stworzyć coś świeżego i udało się. Spójrz, minęło 30 lat i ten utwór wciąż się wyróżnia, z czego jestem dumny!

Wciąż puszczasz „Everybody”, gdy jesteś DJ-em na imprezach? To chyba niesamowite uczucie widzieć ludzi, którzy bawią się do piosenki, którą zrobiłeś już tyle lat temu.

Jasne! „Everybody” zawsze spotyka się z gorącą reakcją, szczególnie gdy grałem w Japonii. Kochają to! Wszyscy wiedzą, że to moja produkcja, więc to naprawdę miłe uczucie. Mam dwie kopie singla, staram się grać jakieś szalone mixy, zabieram się też za stworzenie jeszcze kilku innych wersji.

Przeczuwałeś już wtedy, te 30 lat temu, że Madonna stanie się wielką gwiazdą?

Wiesz, nikt nie był w stanie przewidzieć tego, jak wielki sukces osiągnie i w zasadzie robi to po dziś dzień. Ale jej kariera składa się z wielu małych kroków. Tak jak żółw, który próbuje się dostać na szczyt i ciężko na to pracuje przez wiele długich lat. To cała Madonna.

Z pewnością wierzyłeś w jej talent, skoro to dzięki Tobie podpisała swój pierwszy kontrakt płytowy.

To prawda. Pracowałem wtedy w Sire Records i właśnie skończyłem miksować pierwszą solową płytę Davida Burne’a. Miałem przy niej sporo pracy! To był wyjątkowy czas. Jeśli spojrzysz na płyty wydane przez Sire to jest to naprawdę nieprawdopodobna lista. Seymour Stein (prezes Sire Records) bardzo mi ufał, często wpadał do mnie za DJ-kę. Madonna świetnie się odnalazła w tym towarzystwie i w ten sposób dostaliśmy kontrakt na płytę.

Madonna na ostatnich swoich płytach często wraca do tanecznych korzeni. Co sądzisz o muzyce, którą aktualnie tworzy?

Postawmy sprawę jasno – Madonna jest prawdziwą i niesamowitą wręcz profesjonalistką, szczególnie jeśli chodzi o produkcje jej płyt. Pisze świetne piosenki i doskonale daje sobie radę od strony technicznej, ma też nosa do znakomitych muzyków. Za każdym razem wypuszcza doskonałe produkcje, kropka. Chciałbym jednak, żeby czasami trochę bardziej zaryzykowała, była bardziej śmiała ze swoimi pomysłami, jak np. Bjork. Myślę, że w pewnym momencie Madonna będzie musiała dorosnąć i może spróbować czegoś w stylu Marleny Dietrich. Koniec końców, to wielka profesjonalistka i wszystko co robi jest na najwyższym poziomie.

Sporo podróżujesz po całym świecie. Jak myślisz, co sprawia, że to właśnie muzyka taneczna cieszy się tak uniwersalną popularnością?

Po pierwsze, nie ma w niej żadnych barier, muzyka nie ma języka. Ma to coś, co dotyka ludzkich serc i dusz. Sprawia, że ludzie są szczęśliwi, płaczą, zakochują się w sobie. Potrafi też leczyć! Muzyka w ogóle, nie tylko taneczna, to niesamowicie potężna część naszego życia codziennego. Czasami nawet nie zdajemy sobie sprawy, jak duża!

Skoro przy podróżach jesteśmy – miałeś kiedyś okazję gościć w Polsce?

Niestety, nie odwiedziłem jeszcze waszego pięknego kraju! Najbliżej chyba tych stron byłem przy okazji wizyty w Rosji. Byłem tam pierwszym zagranicznym DJ-em na wielkiej imprezie rave w 1989 w Moskwie. Wracałem tam potem kilka razy, grałem też w Niemczech, ale jeśli chodzi o zagraniczne występy to zdecydowanie prowadzi Japonia.

Co takiego ujęło Cię w Japonii? Bo nie jest tajemnicą, że darzysz ten kraj szczególnym uczuciem.

Tak, zakochałem się w Japonii! Zakochałem się w ich kulturze, jedzeniu, ich stylu życia, tradycji i szacunku, którym się wzajemnie obdarzają. Wiesz, nawet jako DJ, jestem bardzo emocjonalny. Nie chodzi tylko o to, żebym miksował kolejne kawałki, czasami nawet tego nie robię. Po prostu gram i bardziej niż muzyką, chcę szafować ludzkimi emocjami. A Japończycy totalnie to rozumieją. Zabierałem ich na kilkugodzinną podróż z muzyką, dla mnie to była jak rozmowa, mimo że nie znałem dobrze ich języka.

Twoim zdaniem ewolucja muzyki popularnej idzie w dobrą stronę? Od lat triumfy zdecydowanie święci EDM (Electronic Dance Music).

Szanuję ten gatunek, jest świetny. Moje jedyne zastrzeżenie, co do EDM i muzyki w ogóle obecnie, jest to, że jest tak mało żywotna. Pojawiają się przeboje, które są popularne co najwyżej kilka tygodni i tyle, wszystko zmienia się naprawdę szybko. Podoba mi się natomiast ta współpraca DJ-ów, wzajemne remiksowanie swoich utworów i tak dalej. Od zawsze wierzyłem we współpracę artystów, producentów i DJ-ów. To dzięki niej powstaje magia!

A czego słuchasz na co dzień?

To bardzo trudne pytanie, bo w zależności od pory dnia, podczas której mnie o to zapytasz, odpowiedź będzie inna. Lubię Frankiego Knucklesa, Davida Moralesa, ale też starą gwardię np. Jellybeana Beniteza. Nie uciekam od nowości, lubię posłuchać Green Velvet, Kaskade czy Maroon 5. Wciąż słucham Joy Division, a z drugiej strony podoba mi się kilka kawałków Rihanny. Czasami mam ochotę na jazz. Jestem bardzo otwarty.

Przekazujesz swoją wiedzę i talent dalej?

Zdecydowanie! Obecnie mieszkam w Meksyku, a dokładniej w Guadalajarze. Uczę na tutejszej akademii muzycznej Fermatta Music Academy – najbardziej prestiżowej uczelni tego typu w Meksyku. Ułożyłem program dla DJ-ów i zajęcia z tworzenia muzyki elektronicznej, a dzieciaki dostają dyplomy mojego imienia. Uczę młode pokolenie i to sprawia, że jestem bardzo szczęśliwy!

B_yMylUU0AAsbH8 danceteria_ns1 img_2467 Kamins-at+Dancetera-courtesy+of+Emily+Armstrong mark_kamins_host

2 KOMENTARZE

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here