Nie bądź frajerem, nie klikaj w patocelebrytów!

29

To był wieczór jak każdy inny. Księżyc świecił nieśmiało zza chmur, przygotowywałem w kuchni skromną i mocno spóźnioną tzw. obiadokolację, a na stoliku nieopodal stał mój komputer, z którego wydobywała się relaksująca muzyka z randomowej playlisty na YouTube. Nagle coś zmąciło ten spokój, bo zamiast kojących dźwięków, z głośników zaczął wydobywać się bliżej nieokreślony bełkot. Początkowo go ignorowałem, sądząc, że to po prostu jakaś mało udana reklama, ale ten nie zamierzał się kończyć, wręcz przeciwnie – nasilał się. Pochłonięty obieraniem ziemniaków starałem się ignorować coraz bardziej niepokojące dźwięki, uznając, że najwidoczniej przez przypadek załadował się film o osobach z porażeniem mózgowym albo mocno uszkodzonym aparatem mowy. W końcu jednak nie wytrzymałem i podszedłem sprawdzić co próbuje zgwałcić mój mózg i uszy. Okazało się, że to wideo duetu Deynn & Majewski zatytułowane „Najlepszy burger w LA”. Po blisko 10 minutach próby złożenia jednego pełnego zdania główna bohaterka, rozsmakowując się w hamburgerze, podsumowuje smutno „Dobre, ale i tak wolę KFC”. Sprawdzam sobie puls, patrzę na liczbę wyświetleń i widzę 50 tysięcy odtworzeń w 40 minut. Nieświadomie dołożyłem cegiełkę do celebracji totalnego dna intelektualnego. Brawo ja.
 
Brak umiejętności wysłowienia się otępiałej dziewuchy byłby nawet fascynujący, gdyby nie fakt, że jest ona jakimś tam zjawiskiem w sieci, a pod filmem nie brakuje komentarzy, że był on „wspaniały”, „inspirujący” czy po prostu „super”. Przypominam – film o lasce, która nie umie mówić i je hamburgera w amerykańskiej knajpie. GDZIE POPEŁNILIŚMY BŁĄD JAKO LUDZKOŚĆ? Niestety, na samym początku, bo swoimi klikami – z ciekawości, dla beki, nieważne – daliśmy urosnąć takim zjawiskom.
 
Co gorsza, ciężko tu wskazać winnych i jakąś konkretną grupę, bo robimy to wszyscy. Sam mam krew na rękach, bo rozbawiony dwiema napompowanymi lalami bez słuchu udostępniłem w okolicach Bożego Narodzenia na swoim Facebooku kolędowe popisy Sióstr Godlewskich. Bo ich nieporadność i zaangażowanie w wokalizy strasznie mnie bawiło, nawet trochę wzruszało, przypominało to trochę zdeformowanego Kopciuszka, który próbuje wcisnąć na stopę z haluksem niepasujący pantofelek. Pośmialiśmy się, a dwa miesiące później te lafiryndy są już celebrytkami, grają koncerty (!), udzielają wywiadów, paparazzi strzelają im foty i ich poczynania śledzą setki tysięcy internautów. BOŻE CZEMU. No bo jesteśmy durni i jak te durnie w innych durni klikamy.
 
Wydawało się, że wyciągnęliśmy jakieś wnioski z innych patocelebrytek, którego w ten sposób wypromowaliśmy w sieci w ostatnim czasie. Że sytuacja z SexMasterką się już nie powtórzy, że to już naprawdę too much i teraz jesteśmy mądrzejsi – nie klikniemy. Niestety, wciąż to robimy i nie to byłoby w tym najsmutniejsze, bo wiadomo, gawiedź potrzebuje igrzysk i odprężenia, niech nam będzie. Wystarczy jednak porównać statystyki odtworzeń patoli np. z teledyskami polskich artystów. Zarówno tych uznanych za popularnych, jak i dopiero wschodzących. Oni sromotnie przegrywają w tych zawodach. Przegrywają, bo nie są głupi, nie mają problemów z wypowiadaniem się, śpiewają czysto i trafiają w nuty, proponują owoce swojej ciężkiej pracy. Czy to zachęca do kliknięcia? No ni chuja, przynajmniej sądząc po wynikach oglądalności.
 
DLATEGO PROSZĘ, KURWA, PRZESTAŃMY TO ROBIĆ. NIE KLIKAJMY W DEBILI. Obiecuję, że też nie będę. Że nie dam się już więcej skusić i nie kliknę… Dla nas to może być przerwa dla mózgu i odpoczynek intelektualny, ale każdy taki nasz klik to gloryfikacja głupoty. A w tych czasach nie możemy za bardzo sobie na to pozwolić, bo koniec i tak jest już blisko.
 
Jeśli jednak nie zamierzacie wytrwać za długo w tym postanowieniu, możecie kliknąć w mój najnowszy filmik na YT xD
 

 

29 KOMENTARZE

  1. Oj Piotruś. Patocelebryci są nam potrzebni jak tlen. Są profanum dla naszego sacrum, którym próbujemy żyć, tworząc mniej lub bardziej wiarygodne bańki złożone z filtrów na Instagramie. Śmianie się z sióstr Godlewskich czy Majonezów jest czymś naturalnym i potrzebnym. Rola błazna musi być obsadzona. To dosyć pierwotna potrzeba.
    Wiem, że wszyscy mówią, że czytają książki i wszyscy uznają, że #stopmakingstupidpeoplefamous, ale przestańmy bawić się w hipokryzję – jak pojawi się nowy singiel sióstr Godlewskich to klikniecie, choćbyście mieli schować się w piwnicy, by to zrobić.