Varius Manx nie potrzebuje wokalistki? A jednak! Recenzja jubileuszowego koncertu zespołu

6

„W tej piosence Kasia nie będzie potrzebna, ale zaśpiewa” – mówiła podczas koncertu Varius Manx… Kasia Stankiewicz. Kultowy zespół reaktywował się w składzie z połowy lat 90. i wyruszył w trasę koncertową, która celebruje ich twórczość z ostatnich 25 lat. Kasia, choć puszczała tylko oko do publiczności, nie mogła być jednak dalsza od prawdy: legendarne utwory Variusa nie znaczyłyby bowiem tyle, gdyby nie jego dwie największe gwiazdy czyli Anita Lipnicka i Kasia Stankiewicz właśnie.

Niespełna dwa tygodnie przed koncertem w Stodole miałem okazję porozmawiać z Kasią (fragment naszego wywiadu tutaj) i wiedziałem czego spodziewać się po ich występie. Setlista złożona praktycznie z samych hitów i aranżacje zbliżone do oryginałów obiecywały podróż do lat wczesnej młodości. Ktoś to może nazwać pójściem na łatwiznę, ale już pierwsze minuty koncertu udowodniły, że Varius daje swojej publiczności 100% tego, czego się od nich oczekuje: dobrych piosenek. Myślę, że mało kto spodziewał się, że usłyszy jeszcze „Wstyd”, „Zanim Zrozumiesz” czy „Ruchome Piaski”. A już na pewno nie ze Stankiewicz na froncie.

I to Kasia była dla mnie przed koncertem największą enigmą. Bo w to, że poradzi sobie z repertuarem z czasów, w których to ona była największą gwiazdą zespołu nie wątpiłem ani minuty. Bardziej zastanawiała mnie konfrontacja z przebojami Anity Lipnickiej, które ciężko wyobrazić sobie bez jej wokalu. Rola to bardzo niewdzięczna, naznaczona dużymi oczekiwaniami i wzrokiem fanów spragnionych tych samych emocji, które towarzyszyły im „wtedy” czyli ponad 20 lat temu. Stankiewicz z choinki się nie urwała, po odejściu z zespołu chadza własnymi, często mało popularnymi, ścieżkami, ale ponowne wejście w buty liderki Varius Manx pozwoliło jej przypomnieć wszystkim, że ma głos jak dzwon, a umiejętności przekazywania emocji się po prostu nie zapomina. Serce włożone w wykonania „piosenek Lipnickiej” sprawiło, że na sali nikt za Anitą specjalnie nie tęsknił. No, może oprócz jednego podchmielonego pana, który stał za mną i co jakiś czas upewniał się dość głośno, czy aby przypadkiem Lipnicka na scenę jednak nie zawita.

>>> 10 piosenek Varius Manx, bez których lata 90. nie miałyby sensu

Na koncertach często jest tak, że są 2-3 numery, które publiczność odśpiewuje absolutnie od deski do deski. To teraz wyobraźcie sobie, że tak jest niemal przy każdym kawałku. W Stodole publiczność była 12 zawodnikiem na boisku, a Stankiewicz momentami oddawała jej mikrofon, nie ukrywając wzruszenia. Ciężko chyba zresztą było je powstrzymać tam komukolwiek, no bo sorry, to są utwory, wobec których nie da się być obojętnym. Oko szkliło się momentami na potęgę, słuchanie Variusa to jak czytanie listów miłosnych, choć nie zawsze o treści, której byśmy chcieli. Kto nie chciał się wczoraj mocno przytulić w trakcie to jest z PIS-u, nie ma bata.

Ja po tym koncercie jestem emocjonalnym wrakiem, rozjechali mnie jak walec i chciałbym więcej. Takich piosenek już po prostu nie ma, takich osobowości i głosów jak Stankiewicz też jest coraz mniej. Liczę po cichu, że entuzjastyczne przyjęcie jubileuszu Variusa skłoni zespół do próby powtórzenia magii sprzed dwóch dekad i pokuszenia się o nowy materiał w tym składzie. Ptaszki ćwierkały wczoraj, że wcale nie jest to wykluczone, więc czekam w napięciu. A za niedzielny koncert dziękuję

10973148526plakat_varius_manx_680X980mm

6 KOMENTARZE

  1. „Myślę, że mało kto spodziewał się, że usłyszy jeszcze „Wstyd”, „Zanim Zrozumiesz” czy „Ruchome Piosenki”. A już na pewno nie ze Stankiewicz na froncie.” – hola hola, przecież Ruchome Piaski śpiewała Kaśka 😀

  2. Ja też! Też jestem „emocjonalnym wrakiem”. To wszystko wina Pani Kasi! Jednak jestem jej za to wdzięczna! Kłaniam się w pas, chodzę na kolanach przed jej talentem, przed nią samą!!!! Muszę przeżyć to jeszcze nie raz!!! Jak ktoś się waha, czy wybrać się na koncert, to niech lepiej ubiera buty i biegnie po bilet!!!!

  3. Dzięki za ten tekst. Utwiedził mnie w przekonaniu, żeby pójść na koncert w Gdańsku. I po prostu oszlałam ze szczęścia 🙂 Co za magia, co za głos i ten kontakt z nami-publicznością. Kasia to ciepła, wspaniała osoba. Mam nadzieję, że „Ameryka” to nowy początek 🙂 ps. przepiękne zdjęcie to trzecie, czarno-białe. Pozdrawiam z Gdańska.

  4. 20 lat temu zakochałam się muzycznie w Kasi i piosenkach Varius Manx. Jak tylko dowiedziałam się, że zespół rusza w trasę razem z nią, od razu nabyłam bilet. I czekałam na koncert z niecierpliwośćią i nadzieją, że się nie zawiodę. Nie zawiodłam się. To mało powiedziane. Jakież to były emocje! Łzy, ciary i uczucie, jakby się znowu miało 12 lat. Nie jestem osobą, która robi sobie zdjęcia z „celebrytami”, ale po koncercie czułam taką energię, że musiałam podziękować Kasi, która na szczęście wyszła do fanów i po 20 latach mogłam jej podziękować za tamte czasy i za koncert. Na pewno w tym roku gdzieś ich jeszcze złapię. Na nowo zakochałam się w tych piosenkach, chociaż gust muzyczny już dawno mi się ukształtował w trochę innym kierunku 😉

  5. Ruchome piosenki? Autokorekta czy co?
    A Pani Kasi aż tak nie wychwalajcie, bo mogłaby się chociaż tekstów nauczyć. 90% tekstow Lipnickiej było zepsutych (Wrocław)… I to nadal nie Lipnicka.
    Fajnym zaskoczeniem było Prisoner czy jak to się nazywalo.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here